Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 263 485 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Zdjęcia w galeriach.


Hotel Europa

niedziela, 29 listopada 2009 19:42
Jutro promocja "Hotelu Europa", najnowszej książki mojego przyjaciela Remka Grzeli, a ja nie mogę być obecna. Tak mi żal, że nie będę uczestniczyła w tym, tak ważnym dla niego, dniu. Wiem, że to jak premiera w teatrze. Pocieszam się trochę, że będzie miał wokół siebie wiele bliskich sobie i życzliwych osób. Trudno, nie można być w dwóch miejscach naraz, chociaż niektórym się to podobno udawało. Taki dar miał ojciec Pio i święta Klara, która z tego właśnie powodu została obwołana patronką telewizji. Mnie jednak do świętości i nadprzyrodzonych możliwości daleko:-).
Cóż mogę o tej książce powiedzieć? Po prostu jest fantastyczna! I nie uważam tak dlatego, że autor zalicza się do moich przyjaciół. Myślę, że stać mnie na obiektywizm. Ja po prostu nie mogłam się od niej oderwać, pomimo że nawał pracy nie bardzo pozwalał mi na beztroskie zanurzenie się w miłej lekturze. Niezwykłe jest to, że Remek jest tam obecny w każdej rozmowie i przez to tworzy się klimat pewnej intymności i szczerości. Rozmówcy - wielkie indywidualności współczesnego świata, otwierając się przed nami, poprzez osobę Remka, mówią o swoim dzieciństwie, korzeniach i o tym, co ich ukształtowało. Ja w ogóle uważam, że przez całe życie przeżywamy swoje dzieciństwo - próbujemy je zrozumieć, powielić,  zapomnieć, lub od niego uciec, ale wszystko, co robimy w dorosłym życiu i to, kim się stajemy ma swój początek i swoje przyczyny we wczesnych latach naszego życia. Dzieciństwo to klucz, którym otwieramy wnętrze każdego z rezydentów  "Hotelu Europa". Książka nie jest tylko zbiorem wywiadów, jest raczej  zbiorem wizji rzeczywistości, widzianych z okien różnych pokoi tytułowego hotelu i nic nie jest tutaj przypadkowe - ani kolejność zamieszczonych tekstów, ani osoba rozmówcy, ani osobisty komentarz. Po przeczytaniu tej książki poczułam się po prostu bogatsza - nie tylko o wiedzę na temat ludzi, których do tej pory znałam tylko z pobieżnych wzmianek, gdzieś zasłyszanych, ale przede wszystkim o wrażenia duchowe, które stały się moim udziałem. Mieszkańcy "Hotelu Europa" przestali być tylko nazwiskami, ale stali mi się bliscy, bo Remek mądrze użył uniwersalnego klucza.

Podziel się
oceń
0
0

Szczekać na świat

czwartek, 26 listopada 2009 1:22
Wróciłam z Tychów wzruszona, a właściwie poruszona . Msza św. w intencji osób, będacych pod opieką hospicjum, które odeszły w ciągu ostatnich lat. Liczby. Zastraszająco wysokie. Mówienie tego monologu zwykle wiele mnie kosztuje, bo nie da się go mówić "technicznie", trzeba tekst przepuścić przez własne emocje. Napięcie odczuwałam już od rana, stres ściskał wnętrze i potem długo jeszcze dochodziłam do siebie podczas powrotnej podróży samochodem. Całe szczęście towarzyszył mi mąż, a potem córka, którą zabraliśmy po drodze z Krakowa, więc rozmowa z bliskimi rozładowała w końcu napięcie.
A od powrotu siedzę w domu i piszę wnioski o dotacje dla mojego teatru i innych, którzy mnie o to proszą, bo sami nie są w stanie dać sobie  rady. Wcale się nie dziwię! Biurokracja w tej dziedzinie osiagnęła już chyba swoje szczyty. Wnioski są coraz bardziej skomplikowane, zasady zmieniane nieustannie, wymagania coraz ostrzejsze i niedługo będzie już można stracić dotację z powodu braku przecinka! Siedzę, piszę, sprawdzam wielokrotnie i chwilami już mi się chce szczekać! Przypomina mi się znakomity film Kasi Adamik, właściwie jej debiut, nakręcony w Stanach, który w Polsce nosił tytuł "Szczekać na swiat". Główna bohaterka w wyniku szczególnej nadwrażliwości i nieumiejętności pogodzenia się rzeczywistoscią, zaczęła najpierw szczekać na absurdy rzeczywistości, a później wręcz zachowywać się jak pies. Mąż początkowo próbował ją wyleczyć, ale w końcu zorientował się, że żona jest szczęśliwa w swoim świecie i pogodził się z jej innością. Zaakceptował ją taką, jaka była. Piękny film z mądrym przesłaniem, do tego przesiąknięty specyficznym poczuciem humoru. Kilkakrotnie pokazywano go w  TVP KULTURA, ja go obejrzałam na pokazie w Teatrze na Woli jeszcze w zeszłym roku.
Tak więc rozumiem stan głównej bohaterki filmu Kasi Adamik i dziś parę razy o mało nie zaszczekałam...
Podziel się
oceń
0
0

"Opowieści o raku" w Tychach

sobota, 21 listopada 2009 19:32
Zdjęcia poszły znakomicie (mam nadzieję!), ale na efekty będzie trzeba poczekać. Bardzo wiele zależy od montażu. Mam nadzieję, że Olga będzie zadowolona z naszej pracy. W każdym razie ja jestem szczęśliwa, jak zawsze, kiedy uda mi się stanąć przed kamerą. Lubię wszystko, co wiąże się z pracą aktora - tak w teatrze jak w filmie, w telewizji czy w dubbingu. Lubię atmosferę planu zdjęciowego, to jak się zmieniam pod wpływem charakteryzacji, oczekiwanie na zdjęcia, rozmowy w przerwach między ujęciami i te krótkie chwile, w których staję się kimś innym. Zawsze potem wydaje mi się, że mogłam zrobić to lepiej, długo jeszcze powtarzam w myśli fragmenty dialogów i myślę: "och, przecież mogłam to tak powiedzieć, tak spojrzeć, inaczej się uśmiechnąć". Niestety! Czas minął...
W teatrze można zawsze coś ulepszyć, poprawić, przemyśleć, jest na to czas. W filmie ma się tylko jedną szansę i albo się ją wykorzysta albo nie. Do dziś trudno mi uwierzyć, że miałam odwagę wystapić NA ŻYWO w 40-minutowym monodramie, prosto do kamery. Nie wiem czy to był brak wyobraźni czy tak wielkie pragnienie powrotu do tego zawodu.
W HOTELU EUROPA Remek Grzela zamieścił między innymi rozmowę z Tomirą Kowalik, aktorką Teatru Wybrzeże (w którym sama debiutowałam!), która po latach sukcesów jako aktorka, została zdegradowana do funkcji suflerki. W samym zawodzie suflera czy inspicjenta nie ma nic poniżającego, wręcz przeciwnie, są to zwyle osoby bardzo cenione i lubiane w naszym środowisku, ale kiedy tę pracę wykonuje aktor czy aktorka, to trudno sobie wyobrazić coś bardziej bolesnego. Wiem, co mówię, bo sama tego doświadczyłam. Byłam widocznie silniejsza psychicznie niż Tomira Kowalik, bo potrafiłam żyć bez sceny i to dużo dłużej.  Odnalazłam nawet pewnego rodzaju satysfakcję w tym, że nauczyłam się tylu nowych rzeczy. Byłam redaktorem naczelnym lokalnego radia, producentem spektakli, prowadziłam programy telewizyjne, zajmowałam się impresariatem, organizowałam wyjazdy. Robiłam to dobrze i chyba nawet sama zapomniałam, że noszę w sobie ból. Dopiero kiedy zaczęłam produkować spektakle, pełniąc w nich często wszystkie funkcje, poczynając od koordynatora, poprzez inspicjenta, suflera, a nawet rekwizytora, zaczęłam w końcu pytać samą siebie - po co sobie to robię?
Kiedy miałam 4 lata rodzice przeprowadzili się. W przedszkolu uznano, że lepiej się z siostrą zaaklimatyzujemy w nowym środowisku, jeśli przez jakiś czas będziemy razem, zaczęłam więc chodzić do starszaków, których pokój był na piętrze. Mimo że młodsza, czułam się w tej grupie bardzo dobrze, miałam już koleżanki i nie przypuszczałam, że to może się kiedyś zmienić. Pewnego dnia jednak, kiedy wchodziłam po schodach, wychowawczyni chwyciła mnie za rękę i powiedziała: "od dziś bedziesz chodzić do młodszej grupy" i bez słowa wytłumaczenia sprowadziła mnie na dół. Mam ten obraz przed oczami, pamiętam jego każdy szczegół. Więc może to jednak nie ja sama sobie to zrobiłam?

Wierzę jednak, że wszystko w życiu można naprawić i że na nic nie jest za późno, bo liczy się czas wewnętrzny, skręcony w spiralę, sięgający wgłąb, a nie linearny. Samo zrozumienie już bardzo wiele znaczy. Zresztą - nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Nie jestem już uzależniona od tego zawodu. Wróciłam, wiem co lubię  i czego chcę. Świadomość tego, kim jestem daje mi siłę.
A jutro znów powiem monolog Joan z "Opowieści o raku" Nell Dunn w reż. Remka Grzeli w Kościele  pw  Ducha  Św. w Tychach na koncercie PRO MEMORIAM, organizowanym przez Społeczne Stowarzyszenie Hospicjum im. Św. Kaliksta I.

Podziel się
oceń
0
0

Hotel Europa

środa, 18 listopada 2009 22:59
Zabiegana, zalatana! Pęd znowu przypomniał sobie o mnie. Ach, te dojazdy do Warszawy! Coraz więcej czasu na nie tracę przez budowę autostrady, co utrudnia wjazd do stolicy. Jutro mam zdjęcia u Olgi Chajdas, która studiuje  w Mistrzowskiej Szkole Filmowej Wajdy. Napisała świetny scenariusz, którego jedną ze scen będziemy właśnie jutro kręcić. Gram tam epizod, ale bardzo piękny i ogromnie się cieszę, szczególnie że mam scenę z Marysią Seweryn i Agnieszką Grochowską.
A dziś dostałam "jeszcze ciepły" egzemplarz najnowszej książki mojego przyjaciela Remka Grzeli! Lista nazwisk na pierwszej stronie imponująca! Jak mu się udało tego dokonać? Już zaczęłam czytać pierwsze wywiady - nie można się oderwać! Pewnie będę czytała w nocy, mimo że muszę wstać wczesnie rano. Książka przepięknie wydana przez wyd. "Prószyński i S-ka", śliczna okładka, kremowy papier. Aż się ją chce mieć, posiadać, nie tylko przeczytać. HOTEL EUROPA.
Sztuka i życie. Miłość i nienawiść. Strach i odwaga. Samotność i potrzeba bliskości. Odrzucenie i samoakceptacja. Obcość i oswojenie. Pasja i potrzeba nieustannego poszukiwania - to wszystko na kartach HOTELU EUROPA, zbioru dwudziestu czterech szczerych rozmów z wybitnymi indywidualnosciami
- czytam na końcu książki.
Anna Prucnal o Fellinim, który przycinał jej rzęsy na planie filmu "Miasto kobiet".
Vedrana Rudan autorka powieści "Ucho, gardło, nóż" (na podstawie której Krystyna Janda wystawia swój monodram) o wojnie w Jugosławii i o nienawiści do ojca.
Renate Jett o współpracy z Krzysztofem Warlikowskim i poczuciu obcości.
Grzegorz Jarzyna o śląskim etosie i warszawskiej pracy pod ziemią (w TR WARSZAWA).
Urszula Dudziak o Jerzym Kosińskim i o swojej Ameryce.
Anna Bolecka o Franzu Kafce i wskrzeszaniu świata, którego już nie ma, a w którym Władysław Reymont kradnie książkę jej prababce.
Tomira Kowalik o kulisach teatru i walce o życie.
Wanda Wiłkomirska o domu, który nosi w sobie, i skrzypcach, które uratowały jej życie.
Barbara Hendricks o Ameryce apartheidu i prawdziwym życiu operowej diwy.
Norma Bosquet o tajemnicach Marleny Dietrich, z którą pracowała przez 15 lat.
Kinga Baranowska o zdobywaniu ośmiotysięczników i sile, której boją się mężczyźni.
Ingmar Villqist o pisaniu, które jest niebezpieczne, i lękach zamkniętych w Ellmit.
Charlotte Gainsbourg
o wstydzie i o ucieczce od rodziców: Jane Birkin i Serge'a Gainsbourga.
David Camus o przekleństwie nazwiska i o tym, jak pisaniem walczył z dziadkiem, Albertem.
Hans Weingartner reżyser "Edukatorów
", o tym, że czasy naszego bogactwa sa policzone.
Irvine Welsh o swojej najsłynniejszej książce "Trainspotting" i autografie od Bonda.
Andrzej Seweryn o Peterze Brooku, Francji i Polsce.
Vaclav Havel o współpracownikach, Hradzie i swojej sztuce "Odejścia", uratowanej z kosza na śmieci..
Nika Strzemińska o miłości i nienawiści rodziców: Katarzyny Kobro i Władysława Strzemińskiego.
Zdzisław Beksiński o smierci na swoich obrazach.
Teresa Żylis-Gara o rodzinnym Landwarowie, wielkiej karierze i wyrzeczeniach.
Charles Dumont, kompozytor piosenki "Non, je ne regrette rien", o pracy z Edith Piaf.
Gustaw Holoubek o Wielkiej Improwizacji Adama Mickiewicza i swoim życiowym credo.
Cesaria Evora o Wyspach Zielonego Przyladka i tęsknocie za matką, która uratowała ją z depresji.
Dodałabym jeszcze: Remigiusz Grzela o tym, co zobaczył w sercach i umysłach swoich rozmówców.
Od jutra w księgarniach, a ja mam ją już u siebie w domu, trzymam w rękach. Remek pamiętał o mnie, o tym, żeby mi ją dostarczyć jeszcze dziś. Jest niesamowity!

Podziel się
oceń
0
0

Inna kobieta

sobota, 14 listopada 2009 14:06

Ostatnio razem z Gazetą Wyborczą można kupić filmy Woody Allena. Jeden z ostatnich - „Inna Kobieta", zadziwił mnie niezwykle. Znam dość dobrze twórczość Allena, ale tego filmu nie widziałam i nawet o nim nie słyszałam. Byłam zaskoczona tym, jak bardzo różni się od pozostałych. Chociażby tym, że główną bohaterką jest 50-letnia kobieta (w tej roli znakomita Gena Rowlands), która na początku filmu mówi o sobie mniej więcej tak: „Mam 50 lat, jestem atrakcyjna, odnoszę sukcesy zawodowe jako dziekan filozofii w dobrym, żeńskim, nowojorskim collegue'u. Jestem szczęśliwie powtórnie zamężna. Mąż jest znakomitym kardiologiem. Mam też żonatego brata. Moja matka zmarła, ojciec żyje i jest zdrów. To chyba wszystko." Jej życie jest pozornie szczęśliwe i uporządkowane, sama Marion jest praktyczna i chłodna emocjonalnie, bardzo inteligentna i swego czasu ambitna. Mówi: „Czuję satysfakcję osobistą i zawodową. Dalej się nie zagłębiam, nie dlatego, że boję się odkryć w sobie jakąś mroczną stronę, po prostu nie lubię dzielić włosa na czworo." Aby napisać książkę Marion wynajmuje mieszkanie, ale okazuje się, że po sąsiedzku mieszka psychiatra a przez kratkę wentylacyjną słychać zwierzenia jego pacjentów. Opowieść innej kobiety zmusza  ją do konfrontacji z własnym cieniem i trudną prawdą o samej sobie. Odkrywa w sobie "inną kobietę", siebie, której dotąd nie znała...

Film jest świadomym nawiązaniem do „Tam, gdzie rosną poziomki" Bergmana, ale opowiedziana historia jest bardziej współczesna i mocno osadzona w środowisku nowojorskich inteligentów, co w ogóle  jest charakterystyczne dla Allena. Jednak to, co wyróżnia ten film od innych w jego dorobku to fakt, że nie jest on komedią! To znaczy jest tam jego specyficzne poczucie humoru, ale dużo bardziej subtelne (np. na pytanie Marion: "Czy ja odbiłam cię żonie?", mąż odpowiada: "Nie, to ja uwiodłem ciebie. Bałem się, że dasz mi kosza, bo jestem żonaty."). Woody Allen być może starał się zmierzyć z własnym „cieniem". Lubię ten motyw tak w filmie, jak i w literaturze, lubię go tak w wersji egzystencjalnej, jak i w komediowej (np. „Lepiej być nie może"). Zwykle utożsamiamy wiedzę o sobie z naszym rozumem a okazuje się, że rozwój intelektualny i emocjonalny  nie tylko nie idą ze sobą w parze, ale zwykle wręcz sobie zaprzeczają. Tak, jakbyśmy starali się rozumieć, zamiast czuć. To bezpieczniejsze. Odkrywanie prawdy o samym sobie zwykle przychodzi z wiekiem, często właśnie 50-ka jest taką granicą, za którą „kończą się możliwości" i jeśli się ze sobą nie zmierzymy, to dalej nie ma już nic, tylko oczekiwanie na starość. To taki wiek, kiedy nasza walka o sukcesy w świecie zewnętrznym powoli się kończy, przychodzą młodsi, mądrzejsi, bardziej szybcy, a my zdajemy sobie sprawę z tego, że mamy coraz mniej czasu na samych siebie i na odpowiedzi na najważniejsze pytania: kim jestem? Co czuję? Czego pragnę? Jak chcę żyć? I po co?...


Podziel się
oceń
0
0

Zdjęcia w galeriach.


sobota, 19 sierpnia 2017

Licznik odwiedzin:  74 691  

Kalendarz

« listopad »
pn wt śr cz pt sb nd
      01
02030405060708
09101112131415
16171819202122
23242526272829
30      

Nazywam się Elżbieta Czerwińska. Jestem aktorką

Nazywam się Elżbieta Czerwińska. Jestem aktorką, która po latach nieobecności wraca na scenę. Pracowałam w Teatrze "Wybrzeże" w Gdańsku, Teatrze im.St.Jaracza w Olsztynie a w Warszawie w Teatrze Narodowym, Teatrze Na Woli oraz Studio.
Wróciłam na scenę monodramem Anny Mentlewicz "Kochany Synu" w reż. Remigiusza Grzeli. Emisja jego wersji telewizyjnej odbyła się na żywo 4 lutego 2008 w TVP Kultura w ramach "Czytania dramatu", natomiast premiera warszawska wersji scenicznej odbyła się 13 października 2008 w DKŚ na ul.Smolnej. Za ten spektakl otrzymałam nagrodę za osobowość sceniczną na VII Ogólnopolskim Przeglądzie Monodramu Współczesnego 2009 w Warszawie.
15 listopada 2008 w Teatrze Polonia odbyła się premiera "Boga" Woody Allena w reż.Krystyny Jandy - gram tam kilka postaci (Kobieta z widowni, Pytia i Kobieta z nożem w plecach).
Ten blog jest opisem moich zmagań z trudnym, bo późnym, powrotem na scenę.

O moim bloogu

Zmagania z powrotem na scenę po latach nieobecności. Treści publikowane na tym blogu są mojego autorstwa i stanowią moją własność. Kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie zawartych tutaj zdję...

więcej...

Zmagania z powrotem na scenę po latach nieobecności. Treści publikowane na tym blogu są mojego autorstwa i stanowią moją własność. Kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie zawartych tutaj zdjęć oraz treści bez mojej zgody jest zabronione i stanowi naruszenie praw autorskich - na podstawie Dz.U. 94 nr.43 poz.170 (ustawa o prawie autorskim)

schowaj...

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl