Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 263 485 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Zdjęcia w galeriach.


Oj zasypało...

wtorek, 30 listopada 2010 21:22

Pani Zima, mimo że zapowiadana, znów zaskoczyła wszystkich, drogowców już tradycyjnie. Swoim zwyczajem ignorując prognozy wybrałam się wczoraj w długą podróż do Warszawy, naglona obowiązkami. Nie byłam odosobniona, jechałam - chociaż właściwie to za dużo powiedziane, ślizgałam się na swoich zimowych co prawda, ale mocno już łysych oponach, w żółwim tempie za szpalerem równie zdeterminowych i gotowych na wszystko kierowców. Wychodząc z założenia, że nic i nikt nie może mnie zdenerwować, jeśli ja sama na to nie zezwolę, słuchałam przyjemnej muzyki i oddawałam się mniej lub bardziej oderwanym od aktualnej sytuacji przemyśleniom, a wręcz marzeniom. Widziałam siebie na szczycie Machu Picchu i nawet nadciśnienie nie dawało mi się we znaki, podziwiałam inne starożytne zabytki w miejscach, w których nigdy nie byłam, powtarzałam tekst swojego monodramu i już słyszałam brawa ( w końcu w świecie marzeń wszystko jest możliwe), rozmyślałam nad przeczytanymi niedawno głębokimi myślami mądrych ludzi i tak dalej i tak dalej a czasu było naprawdę dużo na wszystkie te niebieskie migdały. Zgrzyt hamulca przywołał mnie do rzeczywistości, kiedy usiłowałam nie wjechać w tył tańczacego przede mną na poślizgowym błocie peugeota. Acha, wjechałam do Warszawy! Tu jeszcze gorzej niż na trasie. Zwolniłam z 30 km na godzinę do 10 w porywach i zmuszona do przebywania w chwili obecnej oderwałam się od moich próżniaczych rozmyślań. Popatrzyłam na zatłoczone ulice, ludzi brodzących po kolana w białym puchu, który błyskawiczne zamieniał się w breję. Pomyślałam sobie, że wszyscy ci zabiegani ludzie na ulicach i za kierownicami swoich samochodów, śpieszą gdzieś do swojego ula z pyłkiem w pyszczkach, aby zadowolić jakąś królową-matkę, w świętym przeświadczeniu, że trudzą się w tym mozole, aby wytworzyć życiodajny miód, z którego korzystają wszyscy. Aż tu nagle ani się człowiek obejrzy a dostrzega, że to nie rój pszczół przecież, ale os, a może nawet szerszeni. Kiedy, ach, kiedy budzi się w nas bezproduktywna osa, a czasem wręcz zjadliwy szerszeń? Takie czasy, że pszczoły są na wymarciu...Dyskutowaliśmy jeszcze o tym gorąco z moim mężem, zapalonym pszczelarzem-amatorem podczas dłuuuugiej drogi powrotnej. Po 5,5 godzinach dotarliśmy w końcu do domu, który w tej sytuacji stał się twierdzą nie do zdobycia. Do 2.00 w nocy jeszcze trwało odśnieżanie.

Dziś szczęśliwie mogłam sobie pozwolić na to, aby zostać na tym moim zasypanym "Krańcu świata"...


Podziel się
oceń
0
0

Milczenie

czwartek, 25 listopada 2010 1:46

Przepraszam. Podobno to nieładnie tak znikać po angielsku bez słowa wytłumaczenia. Od dzieciństwa byłam grzeczna i jak tylko mogłam starałam się zadowolić dorosłych. Ciągle mam w sobie tę dziewczynkę, która czeka na dobre słowo i akceptację. Jestem już dorosła, wiem, że życie bywa okrutne a ludzie bezwzględni i że to te "niegrzeczne dziewczynki" osiągają sukcesy i robią to, co chcą. A jednak. Budzi się we mnie czasem dziecko, któremu po prostu robi się przykro, kiedy inni okazują swoją dezaprobatę. Chcę być kochana, jak każdy. Jedna z bohaterek "Koloru purpury" S.Spielberga mówi: "trzeba żyć w zachwycie, Bogu jest przykro, kiedy nie zauważamy koloru purpury kwiatów na łące, bo każde stworzenie chce być kochane i doceniane".

Ale wcale nie dlatego przepraszam za swoje zniknięcie. Przepraszam, bo zyskałam przez ten blog wielu przyjaciół, którzy wiem, że po prostu niepokoją się o mnie. Jeszcze tak długo nie milczałam. Ale ten listopad jest dla mnie trudny, a ja, kiedy mi ciężko, udaję się w podróż do wnętrza samej siebie i nikt mi w tej wycieczce nie może towarzyszyć. Kiedy nie mogę dzielić się radością i optymizmem, który jest moją naturą, wolę milczeć.

Dobra wiadomość jest taka, że skończyliśmy już z Remkiem nasz monodram i chociaż na pewno będziemy jeszcze nad nim pracować i "dłubać" w nieskończoność, to jednak mamy świadomość, że spektakl jest w zasadzie gotowy. Czekamy na swoją premierę, na ciepłe miejsce, które nas przytuli.

Postaram się już nie znikać bez słowa na tak długo...


Podziel się
oceń
0
0

Ludzie składający kwiaty...

środa, 03 listopada 2010 0:33
Grób - to nie miejsce na Zabawy -
Za mało Przestrzeni - na nim -
Nierówny Grunt - i wciąż jesteśmy
Z nastroju wytrącani

Przez Ludzi - składających Kwiaty
Z tak ciężkim smutkiem w twarzy -
że grozi nam - iż głaz ich Serca
Naszą zabawę zmiażdży -

Więc odsuwamy się na dystans
Wrogości - i tylko zerkamy
W tył - dla sprawdzenia, czy odległość
Wciąż ta sama - Czasami

Emily Dickinson
przedład Stanisław Barańczak

Podziel się
oceń
0
0

Wspomnienia

poniedziałek, 01 listopada 2010 15:07
Dla mojej wiekowej teściowej dzisiejsze święto jest porównywalne z Bożym Narodzeniem i Wielkanocą. Wiele dni wcześniej już się szykuje, przygotowuje groby, kupuje niezliczoną ilość kwiatów i zniczy, piecze ciasta i zawsze jest przygotowana na wizytę krewnych, nawet jeśli nikt jej nie odwiedzi. Mocno osadzona w naszej rodzimej, katolickiej tradycji traktuje ten dzień jako kolejną okazję do rodzinnych spotkań, zwłaszcza, że na cmentarzach ma już większość swoich bliskich, aczkolwiek szczęśliwie pochodzi z długowiecznej rodziny - jej matka miała 98 lat, kiedy odeszła w ten lepszy ze światów.
Kiedy byłam w liceum miałam w sobie, jak prawdopodobnie większość młodych ludzi, olbrzymi sprzeciw wobec tematu śmierci. Chcieliśmy żyć i cieszyć się życiem a nie biegać po cmentarzach, szczególnie że w tym wieku nie ma się zwykle jeszcze zbyt wielu bliskich, których odejście opłakiwałoby się boleśnie i szczerze. Mieliśmy w naszej paczce koleżankę, urodzoną 2 listopada, więc zwykle w okolicach Święta Zmarłych urządzaliśmy imprezę, zbliżoną w duchu do obchodzonego w USA Halloween. Z upływem lat mój stosunek do tego święta zmienił się, odkąd pochowałam bardzo przeze mnie kochanych rodziców i siostrę. Jest teraz dla mnie pretekstem do wspomnień, ale nie bolesnych i pełnych zadumy, tylko raczej radosnych. Rozumiem inne kultury i zwyczaje, które nakazują się cieszyć i radować, oswajając temat nieuniknionych rozstań, bo przecież każdego z nas czeka śmierć. Myślę jednak, że odejście jest bolesne przede wszystkim dla tych, którzy zostają. W zależności od tego, w co wierzymy, czeka nas inny świat. Jaki? Nikt jeszcze nie wrócił, żeby nam o tym opowiedzieć, ale każdy z nas ma na tem temat jakieś wyobrażenie. Boimy się tego, czego nie znamy i nie rozumiemy. Ale mamy przecież jakąś wiarę. Nawet ateista, który uznaje, że po śmierci nie ma nic. To przecież kolejne z wyobrażeń. Bądźmy więc tolerancyjni wobec tych, którzy tematy ostateczne przeżywają inaczej niż my sami je rozumiemy. Ostatecznie może się okazać, że ten inny świat nie przystaje do żadnego z naszych wyobrażeń. A może przeciwnie - każdy otrzyma wieczność na miarę swoich wyobrażeń. Ja osobiście wierzę, że jeszcze nie raz będzie dana nam szansa, żeby naprawić popełnione błędy i odkupić wszystkie winy...chcę wierzyć w miłosierdzie...
Wczoraj spędziłam dzień w sposób najlepszy z możliwych. Po wizycie na cmentarzach, na których zapaliłam znicze pamięci na grobach moich krewnych i tych, którzy byli bliscy mi duchowo, poszłam do Teatru Polonia na wieczór poświęcony Elżbiecie Czyżewskiej, wielkiej gwieździe polskiego kina. Cóż za wspaniałe wydarzenie, pełne nostalgii i wspomnień o aktorce, która tak prawdziwie i pięknie mówiła w wielkim filmie Andrzeja Wajdy "Wszystko na sprzedaż" : "chcę żeby mnie wszyscy kochali". Tego dnia w Teatrze Polonia zgromadzili się wspaniali artyści, dziennikarze oraz wszyscy, którzy ją kochali i opowiadali od serca anegdoty z jej bogatego, chociaż trudnego życia.  Andrzej Wajda, Daniel Olbrychski, Barbara Krafftówna, Zofia Czerwińska, Olga Lipińska, Urszula Dudziak i wiele innych wybitnych osobistości namalowało swoimi słowami kolorowy i żywy obraz wielkiej artystki. Na koniec Bogdan Łazuka zaśpiewał niezapomniany przebój "Miłość złe humory ma" z "Małżeństwa z rozsadku". Obejrzeliśmy też krótki dokumentalny film z przedostatnią rolą Elżbiety Czyżewskiej. Film nazywał się "Szczęście" i mówił o tym, że gotowi jesteśmy oddać swoje szczęście za chęć dorównania innym, albo raczej iluzję bycia kimś innym, "lepszym". Elżbieta Czyżewska zgodziła się zagrać tę rolę, bo powiedziała, że film jest o niej...

Podziel się
oceń
0
0

Zdjęcia w galeriach.


sobota, 19 sierpnia 2017

Licznik odwiedzin:  74 689  

Kalendarz

« listopad »
pn wt śr cz pt sb nd
01020304050607
08091011121314
15161718192021
22232425262728
2930     

Nazywam się Elżbieta Czerwińska. Jestem aktorką

Nazywam się Elżbieta Czerwińska. Jestem aktorką, która po latach nieobecności wraca na scenę. Pracowałam w Teatrze "Wybrzeże" w Gdańsku, Teatrze im.St.Jaracza w Olsztynie a w Warszawie w Teatrze Narodowym, Teatrze Na Woli oraz Studio.
Wróciłam na scenę monodramem Anny Mentlewicz "Kochany Synu" w reż. Remigiusza Grzeli. Emisja jego wersji telewizyjnej odbyła się na żywo 4 lutego 2008 w TVP Kultura w ramach "Czytania dramatu", natomiast premiera warszawska wersji scenicznej odbyła się 13 października 2008 w DKŚ na ul.Smolnej. Za ten spektakl otrzymałam nagrodę za osobowość sceniczną na VII Ogólnopolskim Przeglądzie Monodramu Współczesnego 2009 w Warszawie.
15 listopada 2008 w Teatrze Polonia odbyła się premiera "Boga" Woody Allena w reż.Krystyny Jandy - gram tam kilka postaci (Kobieta z widowni, Pytia i Kobieta z nożem w plecach).
Ten blog jest opisem moich zmagań z trudnym, bo późnym, powrotem na scenę.

O moim bloogu

Zmagania z powrotem na scenę po latach nieobecności. Treści publikowane na tym blogu są mojego autorstwa i stanowią moją własność. Kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie zawartych tutaj zdję...

więcej...

Zmagania z powrotem na scenę po latach nieobecności. Treści publikowane na tym blogu są mojego autorstwa i stanowią moją własność. Kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie zawartych tutaj zdjęć oraz treści bez mojej zgody jest zabronione i stanowi naruszenie praw autorskich - na podstawie Dz.U. 94 nr.43 poz.170 (ustawa o prawie autorskim)

schowaj...

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl