Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 272 506 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Zdjęcia w galeriach.


Noworoczne podsumowania...

wtorek, 29 grudnia 2009 23:00

Koniec kolejnego roku. Tak szybko minął! I znów czas podsumowań...

Po szalonym poprzednim roku, brzemiennym  decyzjami, które zmieniły moje życie, nadszedł czas zmierzenia się z ich skutkami. Nic nowego nie zdarzyło się w moim życiu zawodowym, nie zagrałam jakiejś ważnej, nowej roli, raczej korzystałam z wysiłków poprzedniego roku. Nadal  gram „Boga" W.Allena w reż. K.Jandy - zagraliśmy już około 80 przedstawień w Teatrze Polonia, byliśmy też z tym spektaklem w Chorzowie, Koszalinie i Szczecinie. Grałam  „Kochanego Syna" A. Mentlewicz w reż. R.Grzeli w DKŚ na Smolnej, pojechałam z tym monodramem do Chorzowa, a na VII Ogólnopolskim Przeglądzie Monodramu Współczesnego w Starej Prochowni otrzymałam wyróżnienie i nagrodę za osobowość sceniczną. W Toruniu i Tychach opowiedziałam  historię Joan, matki, która straciła syna, chorego na raka - z „Opowieści o raku" Nell Dunn. Zagrałam epizod w „Idealnym facecie dla mojej dziewczyny" Koneckiego i Saramonowicza i wciąż czekam na rolę w dobrym filmie lub serialu, co kilkakrotnie przechodziło mi w tym roku koło nosa. Jednak nawet przez sekundę nie żałowałam swojej decyzji! Wycofałam się z większości działań, które pożerały mój czas i energię, dając w zamian wyłącznie frustrację. Odzyskałam czas dla siebie i bliskich, dzięki temu mogłam wesprzeć moją córkę w wyzwaniach, którym musiała sprostać. Bo to był JEJ rok, tak jak poprzedni był moim. Ukończyła studia z wyróżnieniem, dostała się na wymarzone studia podyplomowe reżyserii oper i innych form teatru muzycznego, dzięki którym będzie mogła zrealizować swój twórczy potencjał. Rozpoczęła pracę w ekstremalnie trudnych warunkach w jednym z warszawskich teatrów a ja cieszę się, że daje sobie z tym wszystkim radę.

Pożegnałam na zawsze moją siostrę. Towarzyszyłam jej w tej ostatniej drodze, bo odchodziła u mnie w domu, otoczona bliskimi, córka do końca trzymała ją za rękę...

Wróciłam do swoich dawnych pasji i zainteresowań - astrologii, tej królowej nauk, która pozwala lepiej poznać i zrozumieć siebie i innych, oraz do czytania książek. Pamiętam, że jeszcze w czasach młodości marzyłam o emeryturze, jako o okresie, w którym będę miała wystarczająco dużo czasu na czytanie! Do emerytury mi daleko, ale doszłam do wniosku, że nie powinno się odkładać ani realizacji marzeń ani tego, co sprawia nam przyjemność, na jakieś enigmatyczne „kiedyś". To „kiedyś" może nigdy nie nastąpić. Życie jest teraz i zamierzam korzystać z jego przyjemnych chwil, nawet jeżeli oznaczają one po prostu chwilę samotności i zadumy nad ciekawą książką, pijąc filiżankę dobrej, aromatycznej kawy z cynamonem, kardamonem i miodem, siedząc na balkonie lub w fotelu przy dębowym biurku, wpatrzona w leśny krajobraz - nieważne czy to słoneczny poranek, pochmurne południe, czy też deszczowy wieczór. Zawsze bardzo lubiłam ludzi i nadal cenię sobie ich towarzystwo, ale coraz częściej odnajduję radość w chwilach samotności. Po prostu dobrze się czuję sama ze sobą, ze swoimi myślami, nawet jeśli nie zawsze są ona radosne.

Ku mojemu własnemu zaskoczeniu nadal prowadzę bloga, którego założył dla mnie mój przyjaciel Remek Grzela i sprawia mi to coraz większą radość - przelewanie myśli na papier ma w sobie coś z działania terapeutycznego, a świadomość, że ktoś to może przeczytać,  może nawet znaleźć w tym przyjemność, jest bardzo pokrzepiająca. Poprzez prowadzenie tego bloga poznałam wiele wspaniałych osób, bliskich mi duchowo i to jest coś, co bardzo sobie cenię.

Życzę wszystkim w nadchodzącym Nowym Roku spełnienia marzeń, beztroskich chwil przyjemności, radości z bycia tym, kim się jest, pogody ducha i szczęścia na co dzień! Tym, którzy wybierają się na przyjęcia życzę szampańskiej zabawy! Dosiego Roku!!
Podziel się
oceń
0
0

I po świętach...

niedziela, 27 grudnia 2009 19:22
Święta minęły w atmosferze ciepłej, spokojnej i radosnej, bez napięć i nadmiernych oczekiwań. W tym roku postanowiliśmy odstapić od wielu tradycji - prezenty były, ale raczej symboliczne, potraw mniej, za to bardziej oryginalne, choinki żywe i oświetlone, ale wyłącznie w ogrodzie a na stole mała sztuczna choineczka - i wreszcie mojej rodzinie udało się osiągnąć to, do czego zawsze dążyliśmy, a co zwykle umykało w ferworze przedświatecznych i swiątecznych obowiązków i frustracji - odnaleźliśmy bliskość i radość ze wspólnego przebywania. Moja córka wchodzi w bliskie mi środowisko, więc tematy nigdy nam się nie kończą! Odczułam prawdziwą radość z posiadania domu i rodziny, co przyznam szczerze, nauczyłam się cenić z wiekiem.
W prezencie dostałam "Jedz (Italia), módl się (Indie) i kochaj (Indonezja)" Elizabeth Gilbert i zabrałam się za tę lekturę z prawdziwą przyjemnością - już sam tytuł jest smakowity i zachęcający, łączący w sobie klimaty egzotycznych krain. Książka o poszukiwaniu samej siebie, w podróży rzeczywistej i duchowej. Mam nadzieję, że spełni moje oczekiwania, potrzebuję teraz czegoś optymistycznego i lekkiego, aby przedłużyć ten stan wewnętrznej równowagi i zaczerpnąć trochę energii przed wyzwaniami, które czekają mnie w najbliższym czasie.

Podziel się
oceń
0
0

Wesołych Świąt!

środa, 23 grudnia 2009 16:42

Życzę Wszystkim nadziei,
własnego kawałka nieba,
zadumy nad płomieniem świecy,
filiżanki dobrej, pachnącej kawy,
piękna poezji, muzyki i literatury,
pogodnych i radosnych świąt,
odpoczynku, zwolnienia tempa,
nabrania dystansu do tego co wokół,
chwil roziskrzonych kolędą,
śmiechem i wspomnieniami.
Bardzo Wesołych Świąt!




Podziel się
oceń
0
0

Neptun w koniunkcji z Jowiszem

środa, 16 grudnia 2009 13:57

Wczoraj wieczorem, ponieważ w dzień odsypiałam zaległości i stresy ostatnich dni,  zrobiłam sobie seans filmowy. Najpierw obejrzałam „Cienie we mgle" Woody Allena, kolejny film, który podobno nie uzyskał akceptacji publiczności, a mnie właśnie zachwycił. Być może dlatego, że na niebie dzieją się różne niesamowite historie, które astrolodzy nazywają tranzytami, a które czasem przybierają konfiguracje rzadkie i niezwykłe i mają większy lub mniejszy wpływ na człowieka, w zależności od jego predyspozycji, zapisanych w horoskopie natalnym. Dziś właśnie nie dość że mamy nów w Strzelcu, czyli w znaku, w którym leży moje Słońce i szereg innych planet, w dodatku w miejscu mojej urodzeniowej koniunkcji Słońca i Księżyca (czyli nowiu), to jeszcze dwie duże planety - Jowisz (bardzo ważny w moim horoskopie) i Neptun zbliżają się do bliskiej koniunkcji (zdarza się to niezwykle rzadko, raz na kilkanaście lat). Nie będę pisała o dalszych szczegółach, krótko mówiąc film ten odzwierciedlał stan mojego umysłu i samopoczucia w tej właśnie chwili. Już sam tytuł o tym świadczy - cienie we mgle to bardzo dobre określenie dla wpływów, jakie daje Neptun. Jest on związany z wszystkim, co w nas rozmyte, nieokreślone, niedopowiedziane, iluzoryczne. Jowisz natomiast to między innymi idealizm, zasady, wiara, rozwój intelektualny, stawianie sobie pytań na temat Boga i sensu istnienia a jednocześnie powiększenie i rozrost. Zabawne też jest to, że sam Woody Allen oraz John Malkowich, grający jedną z głównych ról, są Strzelcami, natomiast Mia Farrow - Wodnikiem ( w którym odbywa się właśnie ta koniunkcja). W filmie jest wiele odniesień do „Procesu" Kafki - główny bohater, nerwowy i zagubiony Żyd, zostaje obudzony w środku nocy przez grupę ludzi, którzy domagają się pomocy w poszukiwaniu seryjnego mordercy i wzięcia udziału w „planie". Co to za plan? Czemu właśnie on? Jakie ma zadanie? Co to za morderca? - to pytania, na które nie otrzymuje odpowiedzi. Główny bohater, tak jak Józef K., zostaje wplatany w szereg absurdalnych działań, których sensu nie rozumie. Stylistyka niemieckiego ekspresjonizmu i czarno-biała konwencja przypominająca „Gabinet doktora Caligari", stwarza atmosferę grozy i podkreśla zagubienie Kleinmana, granego przez Woody Allena. Do tego muzyka Kurta Weila i Bertolda Brechta, ze znanym motywem Mackie Majchra. No i jeszcze odniesienia do „Siódmej pieczęci" i „Wieczoru Kuglarzy" Bergmana. No po prostu sama kwintesencja koniunkcji Jowisza z Neptunem w Wodniku w opozycji do Marsa! Oczywiście wszystko zaprawione poczuciem humoru Allena, który trzykrotnie w filmie zadaje sobie pytanie czy wierzy w Boga. Jak na ateistę, dość dużo w twórczości Woody Allena tego tematu, który jak widać nie daje mu spokoju. W „Cieniach we mgle" pojawiają się motywy z granego przez nas „Boga" - „czy my istniejemy?  Czy oni istnieją? Jaka jest prawdziwa natura ludzka? Może ich (publiczność) też ktoś ogląda? A może nic nie ma i istnieje tylko ta baba w trzecim rzędzie?".

Dialogi z filmu jak zwykle cierpko-ironiczno-zabawne:

„Strażnik do Kleinmana, gdy zbliża się godzina zero: - Przysięgam, jeśli ktoś zginie na skutek twojej niekompetencji...Kleinman: - Za mało wiem, żeby być niekompetentnym."

„Gospodyni: - Bądź mężczyzną. Kleinman: - O co ci chodzi? Nagle w środku nocy muszę włożyć garnitur i krawat. Gospodyni: - Po co ci krawat? Idziesz łapać szalonego mordercę. Kleinman:- A jeśli przypadkiem spotkam mojego szefa?"

„Prostytutka: - Seks jest czymś innym dla mężczyzn i czymś innym dla kobiet. Irmy: - A co z miłością? Prostytutka: - Tylko jedna miłość jest wieczna. Ta nieodwzajemniona."

Fantastyczna scena iluzjonistyczna, wykonana przez  pijanego sztukmistrza, łącznie z chowaniem się w lustrze i związaniem łańcuchami „złego", który potem znika, bo być może zło jest tylko iluzją, to również obraz działania Neptuna.

No i ta fantastyczna obsada: Mia Farrow, John Malkowich, moja ulubiona Kathy Bates, Jodie Foster, John Cusack i nawet sama Madonna w roli uwodzicielskiej akrobatki! Dla mnie bomba!

Drugi film, jaki obejrzałam to „Księżna" w reż. Saul Dibb z piękną Keirą Knightley w roli tytułowej i Ralphem Fiennesem jako księciem Devonshire. Historia kobiety, która w chłodnym, angielskim, arystokratycznym i zdominowanym przez mężczyzn świecie, pełnym intryg, skrywanych związków i zakłamania, odrzucona przez zimnego i nieczułego męża, zdradzona przez najbliższą przyjaciółkę, walczy o godność i odrobinę miłości. Piękne i bogate XVIII-wieczne kostiumy i wnętrza, odtworzone z niezwykłą starannością, kontrastują z chłodem wewnętrznym i pustką duchową. W pierwszej chwili myślałam, że to zakamuflowana opowieść o życiu Księżny Diany, ale okazuje się, że Georgiana Cavendish nie tylko istniała naprawdę, ale też pochodziła z rodu Spencer, tak jak Lady Di. Genetyka? Wędrówka dusz? Kolejne wcielenie i konieczność zetknięcia się z podobnymi problemami? Może jednak jesteśmy skazani na koło samsary i uczymy się sztuki życia? Tylko czego właściwie mamy się nauczyć? No właśnie, znów Neptun w koniunkcji z Jowiszem się we mnie odzywa. Bo to również wyższa duchowość i zadawanie pytań o sens istnienia. Ale Neptun to także fałsz i zakłamanie, intrygi, zagubienie i chaos emocjonalny oraz nieumiejętność podjęcia decyzji. Uleganie iluzjom i marzenia o świecie idealnym. Wszystko to można było znaleźć w tym filmie.

Późno poszłam spać i myślałam o tym, jak bardzo chciałabym uciec w świat sztuki od rzeczywistości czasem bolesnej, chwilami smutnej i szarej, pełnej obowiązków i zobowiązań, w świat uczuć wyższych, idealnych, czystych i prawdziwie bezinteresownych. Może rację miał Proust upatrując sens naszych działań i wysiłków właśnie w sztuce?


Podziel się
oceń
0
0

Dziękuję

czwartek, 10 grudnia 2009 12:28
Ach, jaki miły dzień! Być może dlatego, że od samego rana odbieram same ciepłe życzenia pomyślności:-))) Podobno urodzin w pewnym wieku już nie powinno się obchodzić, bo z latami to coraz smutniejsza rocznica, ale ja lubię siebie teraz i każdy kolejny rok doświadczeń, których mi przybywa. Wiele osób pamiętało, bo w zeszłym roku obchodzilam okragłą rocznicę, więc teraz pławię się w tej powodzi dobrych życzeń:-). Dziękuję najgoręcej!!!
W poniedziałek "Bóg" w Szczecinie po dość długiej przerwie - graliśmy prawie jak na premierze, bez rutyny i zmęczenia. Publiczność ciepła i serdeczna. Bardzo miły wyjazd, szczególnie że zafundowałam sobie polinezyjski masaż ma-uri (u wyjatkowego specjalisty), po którym poczułam się jak nowo narodzona! Kiedy jednak wróciłam do Warszawy byłam tak wyczerpana, że  dylemat: póść do Teatru na Woli na spotkanie, prowadzone przez Remka Grzelę, z Ignacym Gogolewskim, którego bardzo lubię i niezwykle cenię, czy też na unikalny koncert primadonn w Teatrze Polonia, z udziałem fantastycznych śpiewaczek o pięknych głosach - Małgorzaty Walewskiej i Aleksandry Kurzak - rozwiązałam w sposób jednoznaczny: pojechałam do domu i szybciutko położyłam się do łóżka, przesypiając pierwszą od kilku dni, całą, nie przerywaną niczym, noc. I chociaż rano żal mi było jednego i drugiego wydarzenia, obudzilam się wypoczęta, radosna i pozytywnie nastawiona do całego świata.
Wczoraj jeden spektakl a dziś i jutro po dwa w Teatrze Polonia. Prawdziwy prezent! Granie "Boga" to dla mnie zawsze wyczekiwane święto.

Podziel się
oceń
0
0

Zdjęcia w galeriach.


wtorek, 21 listopada 2017

Licznik odwiedzin:  75 369  

Kalendarz

« grudzień »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   

Nazywam się Elżbieta Czerwińska. Jestem aktorką

Nazywam się Elżbieta Czerwińska. Jestem aktorką, która po latach nieobecności wraca na scenę. Pracowałam w Teatrze "Wybrzeże" w Gdańsku, Teatrze im.St.Jaracza w Olsztynie a w Warszawie w Teatrze Narodowym, Teatrze Na Woli oraz Studio.
Wróciłam na scenę monodramem Anny Mentlewicz "Kochany Synu" w reż. Remigiusza Grzeli. Emisja jego wersji telewizyjnej odbyła się na żywo 4 lutego 2008 w TVP Kultura w ramach "Czytania dramatu", natomiast premiera warszawska wersji scenicznej odbyła się 13 października 2008 w DKŚ na ul.Smolnej. Za ten spektakl otrzymałam nagrodę za osobowość sceniczną na VII Ogólnopolskim Przeglądzie Monodramu Współczesnego 2009 w Warszawie.
15 listopada 2008 w Teatrze Polonia odbyła się premiera "Boga" Woody Allena w reż.Krystyny Jandy - gram tam kilka postaci (Kobieta z widowni, Pytia i Kobieta z nożem w plecach).
Ten blog jest opisem moich zmagań z trudnym, bo późnym, powrotem na scenę.

O moim bloogu

Zmagania z powrotem na scenę po latach nieobecności. Treści publikowane na tym blogu są mojego autorstwa i stanowią moją własność. Kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie zawartych tutaj zdję...

więcej...

Zmagania z powrotem na scenę po latach nieobecności. Treści publikowane na tym blogu są mojego autorstwa i stanowią moją własność. Kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie zawartych tutaj zdjęć oraz treści bez mojej zgody jest zabronione i stanowi naruszenie praw autorskich - na podstawie Dz.U. 94 nr.43 poz.170 (ustawa o prawie autorskim)

schowaj...

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Więcej w serwisach WP

Ale seriale

Pytamy.pl