Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 263 485 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Zdjęcia w galeriach.


Spełniony

sobota, 27 marca 2010 0:27
Od wczoraj już obcuję ze spełnionym człowiekiem.  Marian Kociniak "Spełniony " w rozmowie z Remigiuszem Grzelą, moim przyjacielem, który po raz kolejny dał wyraz swojego talentu, przeprowadzając niezwykły wywiad-rzekę z legendą polskiego kina i teatru. Dzięki wnikliwym pytaniom Remka, aktor jawi nam się jako oryginalna osobowość, która swoim życiem i zachowaniem, oraz podejmowanymi decyzjami, daje również świadectwo pewnej epoki aktorskiej, która właściwie już przemija wraz z ikonami tego pokolenia. Barwny i fascynujący opis teatru, którego jeszcze udało mi się doświadczyć, jako drugiego domu, w którym się mieszkało, z którego nie chciało się wychodzić, w którym miało się przyjaciół i wrogów, jak to w rodzinie, zdarzały się też wpadki i słabości, ale kochało się go całym sercem i duszą, tak jak własny dom rodzinny. Marian Kociniak odkrywa przed nami kulisy teatru, jakiego nie znacie... Chciałabym jeszcze pisać i pisać o tej książce, ale chyba nie mogę, nie powinnam - w księgarniach ukaże się dopiero 7 kwietnia, dlatego powiem tylko jedno - to będzie bestseler! 
Wiosna, wiosna, wiosna!!! Moje psy szczęśliwe biegają w podskokachmają uśmiechnięte pyszczki, ogony w nieustannym ruchu, a moja teściowa, zakochana w swoim ogrodzie, zbiera liście, porządkuje i przygotowuje przestrzeń dla prawdziwych miłości jej życia - wielobarwnych kwiatów...Ja natomiast staram się przygotowań przestrzeń w mojej duszy na przyjście nowego...
Podziel się
oceń
0
0

Macbeth

poniedziałek, 22 marca 2010 0:50
Jeszcze dziś brzmi mi w uszach niepokojący rytm słów i pełen pasji śpiew, które usłyszałam wczoraj w trakcie spektaklu "Macbeth" w reż. Grzegorza Brala w wykonaniu Teatru Pieśni Kozła, pokazywanego podczas dni otwartych w Teatrze Studio w Warszawie. Dawno nie widziałam tak niezwykłego przedstawienia. Pomimo że aktorzy mówili po angielsku, równie dobrze mogli to robić w języku suahili - bo to nie poszczególne słowa, ale ich wyraz artystyczny i emocjonalny miały znaczenie. Ściśle sprzężone z muzyką, ruchem, gestem, intencją i emocją sprawiały, że aktorzy stawali się tworzywem, środkiem ekspresji dla wyrażenia teatru odwiecznych namiętności i uczuć, zawartych w "Makbecie". Ten pełen pasji spektakl został zrobiony z zegarmistrzowską precyzją, gdzie ani jeden ruch, gest, dźwięk czy słowo nie były przypadkowe. Miałam wrażenie, że uczestniczę w prawdziwie twórczym dziele i obcuję z rzeczywistą sztuką.
Być może dlatego poczułam się mocno rozczarowana i zawiedziona "Małą Narracją" w reżyserii i wykonaniu Wojtka Ziemilskiego, który przez godzinę zajmował ludzi ni to spektaklem, ni to wykładem, wypowiedzianym w sposób pozbawiony wyrazu, co było zamierzone i celowe, ale kompletnie do mnie nie przemawiało. Zdecydowanie wolę teatr,  który aż kipi od emocji, w którym każda chwila konfrontuje mnie z moimi własnymi uczuciami, działa na moją wyobraźnię i porusza wewnętrznie,  niż pozbawiony ponadczasowych treści "performance z pogranicza teatru".

A dziś, przyznam szczerze, trochę leniuchowałam. Cieszę się, że wreszcie długo oczekiwana przez wszystkich pani Wiosna raczyła przybyć i chociaż zalewa się łzami nad wszystkimi stratami, których sprawcą jest ociągająca się z odejściem pani Zima, to i tak radość odrodzenia tego, co wydawało się martwe, budzi nadzieję. Liczę na to, że  Słońce, które weszło wreszcie w znak Barana, doda mi energii i pozwoli odzyskać utracone siły...Zwłaszcza ze jutro czeka mnie bardzo nieprzyjemna wizyta u dentysty...
Podziel się
oceń
0
0

Dlaczego zginął Karl von Spreti

piątek, 19 marca 2010 16:15
Wczoraj przed snem otworzyłam "Dlaczego zginął Karl von Spreti" Ryszarda Kapuścińskiego, książkę, którą dostałam od Remka, i już nie mogłam się oderwać. Jest coś takiego w historii i współczesności Ameryki Południowej i Środkowej, co mnie niezmiennie pociąga. To prawdopodobnie pamięć pobytu w Peru, w okresie, kiedy kształtuje się dziecięca jeszcze świadomość, chłonąca wszystko, czego nie da się wyrazić słowami. Gdzieś we mnie głęboko tkwi pewien osad, opad z atmosfery tamtej rzeczywistości. Miałam szczęście mieszkać w najlepszych dzielnicach Limy - Miraflores i San Isidro, kiedyś jednak odwiedziłam szkolną koleżankę, pochodzącą z biedniejszej dzielnicy i doświadczenie to wstrząsnęło moją dziecięcą wrażliwością. A nie była to jeszcze najgorsza z dzielnic, jak na przykład Barriadas, pole slamsów, rozlewające się za rzeką Rimac, dokąd żaden "gringo" się nie zapuszczał w obawie, że nie wróci. Niezliczona ilość żebraków na głównych ulicach Limy sprawiała, że wpadałam w histerię, kiedy moi rodzice odmawiali obdarowania każdego z nich. Tata tłumaczył mi wtedy, że to ich sposób na życie, że istnieje cała "żebrakowa mafia", że kiedyś próbowano ich obdarować i budowano specjalne ośrodki, ale zabierali to, co dało się zabrać i wracali do swoich slamsów.  Wspomnienie ludzkiej nędzy zostało jednak we mnie i czytając teraz Kapuścińskiego bardzo dobrze rozumiem kontekst i klimat tych wydarzeń, pomimo że Peru z moich wspomnień, rządzone przez wojsko, było daleko bardziej cywilizowanym i demokratycznym krajem, niż opisywana w tej książce Gwatemala.
"[Arana Osario] Zapytany, co zrobi, jeśli przegra, odpowiedział: 'Zrobię przewrót wojskowy'. W wyborach głosowało na niego 235 tysięcy ludzi, co stanowi cztery i pół procent mieszkańców Gwatemali. (Blisko osiemdziesiąt procent ludności tego kraju nie ma prawa głosu, ponieważ nie umie czytać i pisać).Te cztery i pół procent wystarczyło, żeby został wybrany prezydentem republiki." - pisze Ryszard Kapuściński.
Z tej perspektywy wszelkie rewolucje i "komunistyczne" ciągoty w Ameryce Południowej i Środkowej, nabierają zupełnie innych znaczeń, niż przywykliśmy je nadawać u nas w Europie.
Ponieważ po tej lekturze trudno było mi zasnąć, zajrzałam do "Nie mogę się doczekać...kiedy wreszcie pójdę do nieba" Fannie Flagg, autorki "Smażonych, zielonych pomidorów" i z przyjemnością weszłam w ten świat pełen nostalgii i humoru...

Podziel się
oceń
0
0

Białe szaty

niedziela, 14 marca 2010 22:43
Dziś na TVP Kultura fenomenalny "Opis obyczajów" ks.Jerzego Kitowicza w reż Mikołaja Grabowskiego - nagranie z 1990 roku. Pamiętam ten spektakl. Ogladałam go na żywo w Teatrze Małym w Warszawie, w którym wtedy pracowałam. Zespól przyjechał z Krakowa na występy gościnne. Nigdy przedtem ani potem nie śmiałam się tak w teatrze, dosłownie popłakałam się ze śmiechu. Aktorzy grali fantastycznie, szczególnie Iwona Bielska doprowadzała mnie do stanów bliskich zapowietrzenia a Jan Frycz w krótkich spodenkach...wszyscy aktorzy zresztą - no po prostu majstersztyk! Dziś też śmiałam się serdecznie, co znaczy, że spektekl się nie zestarzał.
A potem nagła zmiana nastroju, można powiedzieć w całkowitej opozycji - film "Tatarak"  w reż. Andrzeja Wajdy ze wstrząsajacym wyznaniem Krystyny Jandy... Widziałm już ten film oczywiście, ale nie mogłam się oprzeć, żeby nie obejrzeć go ponownie. Śmierć. Jedyne, czego możemy być w życiu pewni, to tego, że ona kiedyś nastąpi. Dotyka każdego, a jednak myśl o niej odsuwamy  od siebie na bezpieczną odległość...jakby nas nie dotyczyła...Dziś pomyślałam, że przecież tylko ja w moim domu potrafię zarządzać finansami, opłatami, kredytami, kartami; w stosie niepotrzebnych papierów (które trzymam ze strachu, że mogą kiedyś ich ode mnie zażądać przeróżne instytucje, nieustannie zmieniające przepisy), zalegających szuflady, tylko ja potrafię odnaleźć niezbędne dokumenty. Powinnam to wszystko jakoś uporządkować...Pomyślałam też, że są myśli, które siedzą tylko w mojej głowie - czy znikną wraz ze mną?  Cała wiedza, którą zdobyłam, cała "mądrość życiowa"? To byłoby za proste. I głupie. Wiedza o życiu, którą zdobywam, musi znaczyć coś więcej niż tylko umiejętność przetrwania.
A za oknami znów zima - dziś rano wszystkie drzewa w moim ogrodzie nosiły białe szaty...

Podziel się
oceń
0
0

Przednówek

czwartek, 11 marca 2010 22:49

Przełom lutego i marca to dla mnie zawsze trudny okres. Zwykle w tym czasie choruję ja lub ktoś mi bliski, w marcu 10 lat temu zmarła moja mama, na poczatku kwietnia zeszłego roku moja siostra, zdarzały się w tym okresie wypadki samochodowe lub inne nieprzyjemne wydarzenia - krótko mówiąc nie jest to najlepszy czas dla mnie. Przednówek. Okres postu, ograniczeń. Ogólny brak energii. Nie staram się w tym roku z tym walczyć, raczej dobrowolnie izoluję się na tyle, na ile jest to możliwe. Zwłaszcza że Słońce, Merkury i mój patron - Jowisz zadomowiły się w znaku Ryb, zachęcając do takiego wycofania. Wiem, że dobra forma wróci wraz zieloną, radosną i wszędobylską wiosną...
Prawdziwe chwile radości przynoszą mi jednak próby z Remkiem Grzelą, mimo ogólnego spadku energii wzrasta nasza kreatywność, szczególnie Remka, który wciąż zaskakuje mnie nowymi pomysłami na rozwiązania sceniczne kolejnych fragmentów tekstu. Ach, żebym tylko umiała je wykonać na miarę naszych oczekiwań!
Od wczoraj, kiedy po raz pierwszy usłyszałam ten utwór, chodzi za mną nieustannie...

http://www.youtube.com/watch?v=0uuYicF9eUg
Podziel się
oceń
0
0

Zdjęcia w galeriach.


sobota, 19 sierpnia 2017

Licznik odwiedzin:  74 679  

Kalendarz

« marzec »
pn wt śr cz pt sb nd
01020304050607
08091011121314
15161718192021
22232425262728
293031    

Nazywam się Elżbieta Czerwińska. Jestem aktorką

Nazywam się Elżbieta Czerwińska. Jestem aktorką, która po latach nieobecności wraca na scenę. Pracowałam w Teatrze "Wybrzeże" w Gdańsku, Teatrze im.St.Jaracza w Olsztynie a w Warszawie w Teatrze Narodowym, Teatrze Na Woli oraz Studio.
Wróciłam na scenę monodramem Anny Mentlewicz "Kochany Synu" w reż. Remigiusza Grzeli. Emisja jego wersji telewizyjnej odbyła się na żywo 4 lutego 2008 w TVP Kultura w ramach "Czytania dramatu", natomiast premiera warszawska wersji scenicznej odbyła się 13 października 2008 w DKŚ na ul.Smolnej. Za ten spektakl otrzymałam nagrodę za osobowość sceniczną na VII Ogólnopolskim Przeglądzie Monodramu Współczesnego 2009 w Warszawie.
15 listopada 2008 w Teatrze Polonia odbyła się premiera "Boga" Woody Allena w reż.Krystyny Jandy - gram tam kilka postaci (Kobieta z widowni, Pytia i Kobieta z nożem w plecach).
Ten blog jest opisem moich zmagań z trudnym, bo późnym, powrotem na scenę.

O moim bloogu

Zmagania z powrotem na scenę po latach nieobecności. Treści publikowane na tym blogu są mojego autorstwa i stanowią moją własność. Kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie zawartych tutaj zdję...

więcej...

Zmagania z powrotem na scenę po latach nieobecności. Treści publikowane na tym blogu są mojego autorstwa i stanowią moją własność. Kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie zawartych tutaj zdjęć oraz treści bez mojej zgody jest zabronione i stanowi naruszenie praw autorskich - na podstawie Dz.U. 94 nr.43 poz.170 (ustawa o prawie autorskim)

schowaj...

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl