Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 272 506 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Zdjęcia w galeriach.


Przednówek

poniedziałek, 21 marca 2011 19:04

Emocje popremierowe powoli mijają, z przyjemnością czytam recenzje, które nie zawsze przecież bywają przyjazne, szczególnie dla debiutantki, ale tym razem są życzliwe i pełne nadziei na przyszłość. Moje matczyne serce odetchnęło z ulgą a duma, którą napełniły mnie dokonania mojej córki, osadziła się bezpiecznie w zakamarkach duszy. Teraz Karolina asystuje Mariuszowi Trelińskiemu przy próbach „Turandot” Pucciniego w Teatrze Wielkim, więc nie miała okazji nawet odpocząć po wrażeniach, związanych z „Traviatą”, po prostu wpadła z jednego projektu w drugi – premiera 17 kwietnia. Trzymam kciuki za przedsięwzięcie i cieszę się, że może pracować z tak znakomitym reżyserem.

Recenzja

Kolejna recenzja

I jeszcze jedna


Zawsze o tej porze roku, jeśli tylko mogę sobie na to pozwolić, zaszywam się na tym moim „krańcu świata”, chowam się w samą siebie i unikam jak tylko mogę kontaktu z życiem zewnętrznym. Marzec najczęściej był dla mnie trudnym miesiącem, odkąd pamiętam kojarzy mi się jak najgorzej. Zwykle związany jest z zakończeniem jakiegoś etapu życia, z odejściem lub chorobą bliskich mi osób, z problemami, którym musiałam podołać, nawet jeśli brakowało mi na to siły. Czas „przednówku”, ostatni etap zimy, zanim natura odrodzi się wraz z pierwszym nowiem w Baranie – w tym roku 3 kwietnia. Pierwszy dzień wiosny podniósł mnie na duchu i wprawiła mnie w radość myśl, że odrodzenie już blisko, a przede mną coraz więcej słońca i nadziei…


Podziel się
oceń
0
0

Po premierze Traviaty w reż. Karoliny Sofulak

poniedziałek, 07 marca 2011 19:45

Nigdy nie byłam wielbicielką opery, być może dlatego, że będąc jeszcze w liceum obejrzałam „Madamę Butterfly” Pucciniego w obsadzie i inscenizacji, która mogła tylko zniechęcić kogoś, kto kochał teatr za to, że pokazywał prawdziwe uczucia i wiarygodne sytuacje. W operze wszystko wydawało mi się sztuczne i umowne, wolałam więc słuchać wybranych arii w mistrzowskich wykonaniach niż oglądać na scenie solistów, od których wydawało mi się, że nie mogę oczekiwać aktorstwa na wysokim poziomie. Dziś wiem jak wiele traciłam, bo tylko opera obejrzana na żywo może dostarczyć wzruszeń, które trudno sobie wyobrazić przy innych środkach wyrazu niż połączenie piękna muzyki i zawartych w niej emocji z prawdą sceniczną.

Z duszą na ramieniu, czując tremę większą, niż przy jakiejkolwiek własnej premierze, jechałam w piątek do Gdańska, aby obejrzeć próbę generalną (bo chciałam zobaczyć obydwie obsady) a następnie w sobotę premierę „Traviaty” w reżyserii mojej córki w Operze Bałtyckiej. Przyjechałam prosto do Opery i usiadłam na pustej jeszcze widowni, która miała się zapełnić dopiero następnego dnia. Serce biło mi mocno, bo nie mogłam się doczekać, żeby zobaczyć jak poradziła sobie Karolina z tak ekstremalnie trudnym zadaniem. Po 15 minutach jednak zapomniałam, że oglądam dzieło, wyreżyserowane przez najbliższą mi osobę i całkowicie wpadłam w historię pięknej kobiety, która mając wolność i świat u swych stóp musi zmierzyć się ze śmiertelną chorobą, dzień po dniu, chwila po chwili odbierającą ją życiu i nic nie może tego zmienić, nawet miłość, która podobno jest silniejsza niż śmierć. Nic nie może uratować Violetty, a jej bunt i walka z nieubłaganym wyrokiem skazana jest na niepowodzenie. Łzy płynęły mi po twarzy i nic nie mogłam na to poradzić, kątem oka widziałam, jak mój mąż szuka w kieszeni chusteczki, żeby wytrzeć zwilgotniałe od wzruszenia oczy. Aria „addio del passato” zawsze rozsypywała mnie na kawałeczki i tym razem nie było inaczej.  Julia Iwaszkiewicz, grająca Violettę na próbie generalnej,  była przejmująca w swojej bezradności, przegrywając walkę z losem. Byłam też zachwycona wszystkimi innymi postaciami dramatu, wszystkie intencje i charaktery były dla mnie czytelne, nawet członkowie chóru byli dla mnie wyraziści, każdy w swojej indywidualności, tworząc jednocześnie spójny ensemble. I ta przepiękna muzyka, poprowadzona mistrzowską ręką znakomitego maestro Jose Maria Florencio!

Moim zdaniem Karolinie udało się z artystów wydobyć to, co w nich najlepsze, a to jest jedna z ważniejszych cech,  jaką   powinien charakteryzować się reżyser  (kto wie, czy nie najważniejsza). Myślę, że reżyser powinien kochać swoich wykonawców, natomiast aktorzy czy też śpiewacy powinni ufać swojemu reżyserowi. To fundamentalne zasady, które zawsze w teatrze się sprawdzają.

W sobotę premiera i jakby inny spektakl. Nie ma w tym nic dziwnego, każdy artysta wnosi swój własny, indywidualny rys, odmienną interpretację, mniej lub bardziej spójną z oczekiwaniami reżysera. Od tego momentu spektakl już żyje własnym życiem. Piękny głos i silna osobowość Joanny Woś jakby trochę przyćmiły historię samej Violetty, spektakl jednak dostarczył mi niezapomnianych przeżyć artystycznych. Byłam trochę mniej wzruszona, może dlatego, że oglądałam go po raz drugi, ale za to zwracałam baczniejszą uwagę na precyzję i kunszt wykonawców. Paweł Skałuba jak Alfredo zachwycił mnie niecodzienną interpretacją, talentem muzycznym i aktorskim. Pozostali wykonawcy poruszali barwną wyrazistością. Karolina miała naprawdę dużo szczęścia, napotykając na początku swojej drogi tak znakomity zespół wybitnych artystów i że dane jej było zadebiutować w takim miejscu jak Opera Bałtycka. Jest młoda i bardzo utalentowana. Jestem z niej bardzo, bardzo dumna i jestem pewna, że świat operowy jeszcze nie raz o niej usłyszy!

Ja też debiutowałam w Gdańsku - w Teatrze Wybrzeże, szkoda, że nie mogę zapytać już mojego taty, perkusisty warszawskiej Filharmonii Narodowej i wielu innych światowych orkiestr, filharmonii i sal koncertowych, gdzie debiutował – nie zdziwiłabym się, gdyby okazało się, że w Gdańsku.

Kiedy Karolina świętowała swój debiut jako reżyser, jednocześnie odbywał się ostatni spektakl „Oczu Brigitte Bardot” Remigiusza Grzeli, sztuki, w której stawiała swoje pierwsze kroki jako asystent reżysera Macieja Kowalewskiego w warszawskim Teatrze na Woli. Przyczyny zdjęcia tego tytułu są dla mnie całkowicie niezrozumiałe, bo spektakl miał przecież swoją publiczność a pani Barbara Krafftówna i pan Marian Kociniak są wciąż w znakomitej formie artystycznej…Pamiętam, że kiedy po premierze podeszłam do pani Barbary, żeby pogratulować jej pięknej roli, powiedziała : „To ja pani gratuluję takiej córki!”.

 

http://www.youtube.com/watch?v=dcZ8uWayQk8

 

A to świeżo upieczona pani reżyser:

 


 

 


Podziel się
oceń
0
0

Premiera "Traviaty" tuż, tuż...

środa, 02 marca 2011 21:05

Liczę godziny do premiery "Traviaty" w Operze Bałtyckiej. Trudno mi się skupić na czymkolwiek innym. Jadę już w piątek, będę więc na próbie generalnej - w ten sposób obejrzę obie obsady.  Niestety zaraz po premierze muszę wracać do Warszawy - gram w niedzielę "Boga" w Teatrze Polonia, w dodatku pierwszy spektakl o godz.12.00 (popołudniówka) a drugi o 17.00. Moje serce matki trzepocze z emocji, chociaż w głębi duszy czuję, że mogę być spokojna o efekt artystyczny.  Wszyscy podkreślają młody wiek Karoliny, 26-letnia debiutantka w operze to prawdziwa rzadkość. Ja jednak znam moją córkę i wiem, co się kryje w tej głowie i duszy. W środku siedzi mądra i dojrzała kobieta, która dorosła w sposób nagły i dla mnie niespodziewany. Marzę o tym, aby świat to dostrzegł. Wspieram ją z całego serca i wierzę w nią mocno.

 

Wywiad z Karoliną Sofulak

Skok na głęboką wodę

"Traviata" w Gazecie Wyborczej/Trójmiasto



Podziel się
oceń
0
0

Zdjęcia w galeriach.


wtorek, 21 listopada 2017

Licznik odwiedzin:  75 368  

Kalendarz

« marzec »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   

Nazywam się Elżbieta Czerwińska. Jestem aktorką

Nazywam się Elżbieta Czerwińska. Jestem aktorką, która po latach nieobecności wraca na scenę. Pracowałam w Teatrze "Wybrzeże" w Gdańsku, Teatrze im.St.Jaracza w Olsztynie a w Warszawie w Teatrze Narodowym, Teatrze Na Woli oraz Studio.
Wróciłam na scenę monodramem Anny Mentlewicz "Kochany Synu" w reż. Remigiusza Grzeli. Emisja jego wersji telewizyjnej odbyła się na żywo 4 lutego 2008 w TVP Kultura w ramach "Czytania dramatu", natomiast premiera warszawska wersji scenicznej odbyła się 13 października 2008 w DKŚ na ul.Smolnej. Za ten spektakl otrzymałam nagrodę za osobowość sceniczną na VII Ogólnopolskim Przeglądzie Monodramu Współczesnego 2009 w Warszawie.
15 listopada 2008 w Teatrze Polonia odbyła się premiera "Boga" Woody Allena w reż.Krystyny Jandy - gram tam kilka postaci (Kobieta z widowni, Pytia i Kobieta z nożem w plecach).
Ten blog jest opisem moich zmagań z trudnym, bo późnym, powrotem na scenę.

O moim bloogu

Zmagania z powrotem na scenę po latach nieobecności. Treści publikowane na tym blogu są mojego autorstwa i stanowią moją własność. Kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie zawartych tutaj zdję...

więcej...

Zmagania z powrotem na scenę po latach nieobecności. Treści publikowane na tym blogu są mojego autorstwa i stanowią moją własność. Kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie zawartych tutaj zdjęć oraz treści bez mojej zgody jest zabronione i stanowi naruszenie praw autorskich - na podstawie Dz.U. 94 nr.43 poz.170 (ustawa o prawie autorskim)

schowaj...

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Więcej w serwisach WP

Ale seriale

Pytamy.pl