Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 263 485 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Zdjęcia w galeriach.


Bzzzyyyyy

piątek, 30 kwietnia 2010 17:18
Spotkanie w Teatrze na Woli ze "Spełnionym" Marianem Kociniakiem i Remkiem Grzelą jako autorem oraz Wojciechem Mannem jako prowadzącym już dawno za mną, ale wciąż wspominam chwile tego niezapomninego wieczoru. Szczery do bólu i wierny sobie bohater książki czytał fragmenty swoich wspomnień czasem bolesnych, to znów przewrotnie zabawnych, ale zawsze prawdziwych. Publiczność, szczelnie wypełniająca teatralną widownię, nagradzała swojego ulubionego aktora brawami i ciepłem, bijacym z każdego komentarza zgromadzonych na sali przyjaciół i fanów. Wojciech Mann przydał spotkaniu tego charakterystycznego dla siebie, a wynikającego z inteligentnego i zabawnego sposobu wysławiania się, humoru. Cieszyłam się z tego sukcesu, bo widziałam jak wiele wysiłku i stresu kosztowała Remka ta książka, napisana i wydana w tempie, jakie zdarza się niezwykle rzadko. Duża też w tym zasługa wydawców - Teatru na Woli i wydawnictwa "Trio". Długa kolejka po autograf do Pana Mariana uświadomiła mi, że nie wzięłam ze sobą mojego egzemplarza (podpisanego już przez Remka), którego szczęśliwą posiadaczką stałam się jeszcze zanim nastąpiła oficjalna "premiera" książki. Pomyślałam sobie, że z przyjemnością wybiorę się jeszcze raz na "Oczy BB" i uzupełnię te braki. Mój mąż natomiast z braku odpowiednich narzędzi poprosił panią Barbarę Krafftównę żeby podpisała mu się na rodzinnej książeczce zdrowia! Już widzę minę pań recepcjonistek w przychodniach:-). Mój absolutny zachwyt wzbudziła Elżbieta Sieradzińska, przyjaciółka Cesarii Evory, która mocnym, pięknym, pełnym pasji i niewypowiedzianej tęsknoty głosem śpiewała po francusku i kreolsku, akompaniując sobie gitarą. Jak to się dzieje, że osoba o takim głosie umyka naszej uwadze? Szukałam jej na YouTube, ale nie znalazłam...
A dziś w ten piękny dzień, rozpoczynający w moim przypadku "długi majowy weekend", czuję się jak w prawdziwym raju. Słońce, ciepło, spokój, cisza, przerywana tylko nieustannnym świergotem i przekomarzaniem się ptaków, wijących gniazda dla partnerek. Słyszałam o pewnym bocianie, który dla swojej kontuzjowanej towarzyszki zbudował gniazdo na ziemi, to się dopiero nazywa miłość! Otacza mnie zieleń w dużej ilości, przeplatana gdzieniegdzie kępkami pierwszych kwiatów, kwitnacych bzów oraz czereśni i wiśni. Dziś spacerowałam po moim ogrodzie a oto obraz mojego zachwytu:













Podziel się
oceń
0
0

Teatralnie...

poniedziałek, 26 kwietnia 2010 0:37
W Elblągu widziałam niestety tylko teatr i hotel, niewiele mogę więc powiedzieć o samym mieście, które co prawda odwiedzałam już kilkakrotnie, jeszcze w czasach, kiedy pracowałam w Teatrze im.St.Jaracza w Olsztynie, ale szczerze mówiąc, niewiele więcej pamiętam...O publiczności natomiast mogę powiedzieć, że była wspaniała, reagowała spontanicznie i z radością a na koniec nagrodziła nas rzęsitymi brawami. Było uroczo...
Wróciłam wprost na przedpremierowe przedstawienie "Pana Jowialskiego" Fredry w moim ukochanym Teatrze Polonia, więczór więc spędziłam najprzyjemniej jak tylko można sobie wyobrazić. Zabawna komedia Fredry odzyskała blask i mieniła się całkiem współczesnym humorem w wykonaniu wybitnych aktorów, dla których pojęcia takie jak "kreowanie postaci charakterystycznych" czy "komedia charakterów" pozostały aktualne, pomimo narzucanej przez seriale tendencji do uproszczania, a nawet eliminowania większości środków aktorskiego wyrazu, co przenosi się ostatnio również na scenę. Dzięki Krystynie Jandzie, Annie Polony, Marianowi Opanii i innym znakomitym aktorom spektakl lśni humorem nawet kiedy "trąci myszką", bo wykreowane postaci bawią dzięki uniwersalnym i zawsze aktualnym wadom charakteru, potraktowanym jednak z ciepłem i wyrozumiałością.
Dziś natomiast wróciłam z premiery "Katii Kabanowej" Leosa Janacka, nieznanego u nas, wybitnego czeskiego kompozytora. Wróciłam z Teatru Wielkiego oczarowana muzyką i znakomitą realizacją, w której wszystko ze sobą idealnie współgrało. Piękne kostiumy, interesująca i niebanalna scenografia, niesamowite, podkreślające nastrój i wymowę scen światła, świetna choreografia a nade wszystko znakomita obsada aktorska, czynią ten spektakl wyjątkowym. Wioletta Chodowicz w roli Katii zachwyca nie tylko pięknym głosem, ale również grą aktorską. Wielkie brawa dla reżysera przedstawienia Davida Aldena, znanego zarówno w Ameryce jak i Europie twórcy operowego, który wraz ze swoimi współpracownikami z English National Opera przygotował dla nas tę perełkę. Jako matka jestem szczególnie dumna z tego, że moja córka, w ramach praktyki studiów reżyserskich, asystowała Davidowi Aldenowi, jest to więc w jakiejś części również jej sukces.

A jutro ( a właściwie już dziś) czeka mnie promocja książki  "Spełniony" - Marian Kociniak w rozmowie z Remkiem Grzelą. Wieczór w Teatrze na Woli poprowadzi Wojciech Mann. Już nie mogę się doczekać...
Podziel się
oceń
0
0

Słońce w oczach...

czwartek, 22 kwietnia 2010 0:17
Wczoraj i dziś fantastyczne, twórcze próby z Remkiem. Coraz lepiej nam idzie, chociaż przyszłość tego spektaklu wciąż niepewna. Nie tracimy jednak nadziei i obydwoje wierzymy, że i teatr i pieniądze na produkcję w odpowiednim momencie się znajdą. Wiosna i słoneczne chwile dodają nam energii a radość tworzenia poprawia nastrój.
Dziś dotarły do mnie "Dzienniki" Virginii Woolf zamiast zamówionej "Biografii" Quentina Bella - widocznie pan z ksiągarni pakując książkę uznał, że dzienniki i biografia to przecież to samo:-). Będę musiała odesłać, szczególnie, że "Dzienniki" już mam a na "Biografię" Virginii przyjdzie mi jeszcze trochę poczekać, zadowolę się więc na razie jej "Chwilami istnienia". Poczytam podczas długiej podróży do Elblaga, do którego jedziemy z "Bogiem" Woody Allena. Cieszę się ogromnie, szczególnie, że już dość długo nie graliśmy tego spektaklu a ja stęskniłam się już  i za przedstawieniem i za grającymi w nim kolegami (i oczywiście koleżankami:-)).
Do galerii dodałam zdjęcia, zrobione przez Remka w trakcie jednej z naszych prób. Moje ulubione to te z Tutką i słońcem w oczach...





Podziel się
oceń
0
0

Walc

niedziela, 18 kwietnia 2010 21:06

Dziś odbył się pogrzeb pary prezydenckiej, zamykając długi i bolesny okres żałoby. Odbierałam te 9 dni jako czas trudny i niejednoznaczny. Żal mi wszystkich tych wybitnych osobistości i ich rodzin. Smutek Marty Kaczyńskiej, na którą przede wszystkim skierowane były kamery, symbolizował ból i udrękę wszystkich bliskich ofiar katastrofy pod Smoleńskiem. Ofiara, symbole, trauma narodowa. Z jednej strony  nawoływanie do jedności i solidarności w stosunkach polsko-polskich i poprawy stosunków polsko-rosyjskich,  z  drugiej - podskórne sączenie jadu. Odwoływanie się do uczuć narodowych, niebezpiecznie balansujące na granicy manipulacji. Czy tylko ja odniosłam takie wrażenie? Za dużo tego wszystkiego. Nadmiar. Przerost. Niepotrzebny patos. Nadszedł moment, w którym pomyślałam, że jeśli nie oderwę uwagi od tego nadmiaru uczuć i informacji, to się uduszę...

Dla mnie najważniejszy jest wymiar ludzki tej tragedii - 96 rodzin, przeżywających swoją osobistą traumę. Ale jednocześnie to wszystko, co działo się na naszych oczach w ciągu ostatnich dni, miało też wymiar symboliczny i polityczny i tego jeszcze nie ogarniam, gubię się we własnych odczuciach i myślach, ale wierzę, nawet jeśli to naiwna wiara, że cokolwiek z deklaracji o zgodzie narodowej przetrwa dłużej, niż ta żałoba...

Czas wrócić do normalności...

Przez cały ten tydzień chodził mi po głowie wiersz Czesława Miłosza, który mówiłam wiele lat temu, jeszcze będąc w liceum, na jakimś konkursie recytatorskim, a który pamiętam do dziś:


WALC

Już lustra dźwięk walca powoli obraca
I świecznik kołując odpływa w głąb sal.
I patrz: sto świeczników we mgłach się zatacza,
Sto luster odbija snujący się bal.

I pyły różowe, jak płatki jabłoni,
I skry, słoneczniki chwiejących się trąb.
Rozpięte szeroko jak krzyże w agonii
Szkło ramion, czerń ramion, biel ramion i rąk.

I krążą w zmrużone swe oczy wpatrzeni,
A jedwab szeleści o nagość, ach cyt...
I pióra, i perły w huczącej przestrzeni,
I szepty, wołanie i zawrót, i rytm.

Rok dziewięćset dziesięć. Już biją zegary,
Lat cicho w klepsydrach przesącza się piach.
Aż przyjdzie czas gniewu, dopełnią się miary
I krzakiem ognistym śmierć stanie we drzwiach.

A gdzieś tam daleko poeta się rodzi.
Nie dla nich, nie dla nich napisze ich pieśń.
Do chat drogą mleczną noc letnia podchodzi
I psami w olszynach zanosi się wieś.

Choć nie ma go jeszcze i gdzieś kiedyś będzie,
Ty, piękna, nie wiedząc kołyszesz się z nim.
I będziesz tak tańczyć na zawsze w legendzie,
W ból wojen wplatana, w trzask bitew i dym.

To on wynurzony z odmętu historii,
Tak szepce ci w ucho i mówi: no patrz.
A czoło ma w smutku, w dalekich lat glorii
I nie wiesz, czy śpiewa tak walc, czy twój płacz.

Stań tutaj przy oknie i uchyl zasłony,
W olśnieniu, widzeniu, na obcy spójrz świat.
Walc pełza tu liśćmi złotymi stłumiony
I w szyby zamiecią zimowy dmie wiatr.

Lodowe pole w brzasku żółtej zorzy
W nagle rozdartej nocy się otworzy,
Tłumy biegnące wśród śmiertelnej wrzawy,
Której nie słyszysz, odgadujesz z ust.

Do granic nieba sięgające pole
Wre morderstwami, krew śniegi rumieni,
Na ciała skrzepłe w spokoju kamieni
Dymiące słońce rzuca ranny kurz.

Jest rzeka na wpół lodami przykryta
I niewolnicze na brzegach pochody,
Nad siną chmurę, ponad czarne wody
W czerwonym słońcu, błysk bata.

Tam, w tym pochodzie, w milczącym szeregu,
Patrz, to twój syn. Policzek przecięty
Krwawi, on idzie, małpio uśmiechnięty,
Krzycz! W niewolnictwie szczęśliwy.

Rozumiesz. Jest taka cierpienia granica,
Za którą się uśmiech pogodny zaczyna,
I mija tak człowiek, i już zapomina,
O co miał walczyć i po co.

Jest takie olśnienie w bydlęcym spokoju,
Gdy patrzy na chmury i gwiazdy, i zorze,
Choć inni umarli, on umrzeć nie może
I wtedy powoli umiera.

Zapomnij. Nic nie ma prócz jasnej tej
sali I walca, i kwiatów, i świateł, i ech.
Świeczników sto w lustrach kołysząc się pali,
I oczy, i usta, i wrzawa, i śmiech.

Naprawdę po ciebie nie sięga dłoń żadna,
Przed lustrem na palcach unosząc się stań.
Na dworze jutrzenka i gwiazda poranna,
I dzwonią wesoło dzwoneczki u sań.


Podziel się
oceń
0
0

Wyjątek

piątek, 16 kwietnia 2010 0:21
Robiąc dziś zakupy spożywcze zauważyłam głęboki smutek i powagę praktycznie na wszystkich twarzach, na jakie spojrzałam i nie był to wymuszony grymas, stosowny do okoliczności. Nie, niektórzy próbowali się nawet uśmiechać, inni żartować, tak jak zazwyczaj prosili ekspedientkę o ładne plasterki wędliny, wybierali najbardziej chrupiace bułeczki, ale w ich oczach i gestach był jakiś rodzaj ciężkości, nieobecności. Miałam wrażenie, że wykonujac swoje codzienne czynności, wszyscy duchem byli tam - przy trumnach, które kolejnym transportem przyleciały do Polski, przy rodzinach ofiar katastrofy, która pozbawiła życia wybitnych osobistości naszego kraju, ale również czyjegoś ojca, matkę, brata, siostrę, babcię, dziadka...bliskich...
Nagle w politykach dostrzegliśmy ludzi. Uwolnieni od naszych oczekiwań i wymagań, okazali się tacy sami jak my - zwyczajni. Pełni emocji, uczuć i zmieniających się przekonań. Podatni na zranienie. Śmiertelni. Pamiętamy tylko to, co dobre - to takie ludzkie. Zaczynamy żałować, że ich krytykowaliśmy, ośmieszaliśmy i mamy nadzieję, że tak już pozostanie. Podobnie kiedy ktoś z naszych bliskich odchodzi, zwykle dopiero wtedy dostrzegamy jego wartość, dziwimy się, że nie widzieliśmy jej wcześniej. Ale żałoba mija a my wciąż mamy problemy z docenieniem tych, którzy jeszcze żyją obok nas. Tracimy szansę...I tak to się plecie. Jesteśmy niedoskonali...
Nie mogę przestać myśleć o tych, co zginęli kilka dni temu pod Smoleńskiem, ale nie mogę też przestać myśleć o tysiącach pomordowanych w lasach katyńskich, słyszę ich dusze, które domagają się pamięci - pamięci o mordzie okrutnym i głęboko niesprawiedliwym, przysypanym przez dziesięciolecia warstwami piasku i zapomnienia.
Wszyscy dostaliśmy niezapomnianą lekcję historii...
Z całego serca, głęboko wspólczuję tym, którzy pod Smoleńskiem stracili swoich bliskich...

Prócz Śmierci - wszystko się Naprawia -
Dynastia - znajduje Następcę -
System - osadza się w Łożysku -
W Gruz upadają Fortece -

Kolejna Wiosna dziury w Życiu
Zaszywa barwnym Ściegiem -
Tylko Śmierć - nie podlega Zmianie -
Taki Wyjatek - jeden -

Emily Dickinson
przekład Stanisław Barańczak

Podziel się
oceń
0
0

Zdjęcia w galeriach.


sobota, 19 sierpnia 2017

Licznik odwiedzin:  74 652  

Kalendarz

« kwiecień »
pn wt śr cz pt sb nd
   01020304
05060708091011
12131415161718
19202122232425
2627282930  

Nazywam się Elżbieta Czerwińska. Jestem aktorką

Nazywam się Elżbieta Czerwińska. Jestem aktorką, która po latach nieobecności wraca na scenę. Pracowałam w Teatrze "Wybrzeże" w Gdańsku, Teatrze im.St.Jaracza w Olsztynie a w Warszawie w Teatrze Narodowym, Teatrze Na Woli oraz Studio.
Wróciłam na scenę monodramem Anny Mentlewicz "Kochany Synu" w reż. Remigiusza Grzeli. Emisja jego wersji telewizyjnej odbyła się na żywo 4 lutego 2008 w TVP Kultura w ramach "Czytania dramatu", natomiast premiera warszawska wersji scenicznej odbyła się 13 października 2008 w DKŚ na ul.Smolnej. Za ten spektakl otrzymałam nagrodę za osobowość sceniczną na VII Ogólnopolskim Przeglądzie Monodramu Współczesnego 2009 w Warszawie.
15 listopada 2008 w Teatrze Polonia odbyła się premiera "Boga" Woody Allena w reż.Krystyny Jandy - gram tam kilka postaci (Kobieta z widowni, Pytia i Kobieta z nożem w plecach).
Ten blog jest opisem moich zmagań z trudnym, bo późnym, powrotem na scenę.

O moim bloogu

Zmagania z powrotem na scenę po latach nieobecności. Treści publikowane na tym blogu są mojego autorstwa i stanowią moją własność. Kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie zawartych tutaj zdję...

więcej...

Zmagania z powrotem na scenę po latach nieobecności. Treści publikowane na tym blogu są mojego autorstwa i stanowią moją własność. Kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie zawartych tutaj zdjęć oraz treści bez mojej zgody jest zabronione i stanowi naruszenie praw autorskich - na podstawie Dz.U. 94 nr.43 poz.170 (ustawa o prawie autorskim)

schowaj...

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl