Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 263 485 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Zdjęcia w galeriach.


Koci koci łapci...

piątek, 29 maja 2009 16:19
Remek, zagrzebany w swojej książce, której termin ukończenia zbliża się nieuchronnie, zadzwonił do mnie zniecierpliwiony, że zbyt długo milczę na tym blogu. "Dzień Matki już minął!" - stwierdził. Jestem mu wdzięczna za to, że mnie tak naciska. Szczerze mówiąc w ostatnim tygodniu zrobiłam sobie Dzień Dziecka - postanowiłam wziąć  urlop od świata i nie mogę powiedzieć, żeby brakowało mi czasu na dzielenie się swoimi refleksjami. Wpadłam jednak w taki stan, że prawie nie odbierałam sygnałów ze świata, który gdzieś tam gna do przodu - beze mnie. Tak dawno nie miałam urlopu! Z jednej strony cieszę się ogromnie, z drugiej nęka mnie jakiś niepokój, wydaje mi się, że powinnam gdzieś pędzić, coś załatwiać. To smutne, ale w tej pogoni za życiem zgubiłam gdzieś umiejętność odpoczynku. A powinnam z tego korzystać, bo już od poniedziałku gram "Boga" w Teatrze Polonia - 1,2 i 4 czerwca o godz.20.30 a potem 17 i 18 dwa razy dziennie o godz.18.00 i 20.30. Czerwiec ogólnie zapowiada się intensywny również z innych przyczyn.
To głupie, ale w tym przebywaniu ze sobą przychodzą mi do głowy różne dziwne pomysły - na opowiadania, a może i coś więcej...Na razie to wszystko takie mgliste, niewyraźne. Jeszcze tego brakowało, żebym zaczęła coś pisać! To pewnie przez te Dzienniki Virginii Woolf, niestety mam tendencję do utożsamiania się z różnymi ciekawymi postaciami literackimi czy historyczymi.
Chociaż z drugiej strony - "Jeszcze nigdy brak kompetencji nie powstrzymał mnie przez działaniem", jak mówił Woody Allen a za nim mój przyjaciel Remek Grzela!
A to moja kochana Kicia - w rzeczywistości jest bardziej biała a nie szara od tarzania się po ziemi!



Podziel się
oceń
0
0

Dzień Matki

środa, 27 maja 2009 12:41
Cóż za uroczy dzień wczoraj spędziłam! Dzień Matki. I gdyby nie nieuzasadniona agresja pewnego kierowcy, który widocznie usiłował rozładować na mnie swoje kompleksy i stresy, mogłabym go wręcz umieścić wśród tych najbardziej udanych. Rano obdarowaliśmy moją teściową trzema sadzonkami róż. Mój ogród jest przeładowany kwiatami, ale dla niej każdy kolejny kwiat lub krzew jest źródłem nieustannej radości. Potem pojechałam do Warszawy i spędziłam fantastycznie czas z córką, która zabrała mnie na lunch do "Pędzącego Królika", zjadłyśmy pyszne sałatki i mój ulubiony deser - szarlotkę na ciepło z lodami. Rozstałyśmy się szczęśliwe z tych wspólnie spędzonych chwil, na koniec obdarowała mnie kilkoma książkami i filmami, które "koniecznie muszę przeczytać i zobaczyć". Szczególnie zachęcała mnie do przeczytania w oryginale "Pokoju z widokiem" E.M Forstera oraz obejrzenia filmu, który James Ivory nakręcił na podstawie tej książki. Zrobię to z przyjemnością, bo E.M Forster był członkiem słynnej grupy Bloomsbery, o której tyle się naczytałam w "Dziennikach" Virginii Woolf.  Potem załatwiłam kilka zaległych spraw, odebrałam przegrane na DVD nagranie "Kochanego Syna", które zrealizował Remek podczas jednego z przedstawień, wpadłam do niego na pyszną kawę z lodami i na koniec spotkałam się z mężem i pojechaliśmy do Teatru na Woli na spektakl I. Vilquista "Kompozycja w błękicie". Tekst szczególnie mocno zabrzmiał w tym dniu - Dniu Matki! Znakomite aktorstwo, świetne Ewa Szykulska i moja koleżanka z roku Dorota Lulka. Partneruje im jak zwykle dobry i profesjonalny Marcin Troński. Potem wróciliśmy do domu, gdzie odebrałam ciepłe maile z gratulacjami.
Dziś za oknami wietrznie i szaro, ale ja się nie poddaję. Mam przy łóżku jak zwykle stos książek do przeczytania i filmów do obejrzenia. Po wielu latach, w których bez przerwy biegałam, coś załatwiałam, organizowałam, często po prostu marnowałam energię - teraz z przyjemnością witam takie dni jak dziś, kiedy mam czas pobyć sama ze sobą. Jakże mi tego brakowało! Staram się nie myśleć o tym, że telefon milczy a propozycje nie sypią się jedna za drugą i nie poddawać się myślom o tym, że trzeba z czegoś żyć a ja nie mam gwarancji, że jutro coś zarobię. Takie lęki doprowadziły mnie do tego, że zeszłam ze swojej drogi i dałam się przekonać, że można tak żyć - nie żyjąc. Każdy aktor decydując się uprawiać ten zawód akceptuje również to, że na nic nie ma gwarancji. Można osiągnąć wszystko - miłość widzów, popularność, sławę, bogactwo. To pożywka dla ego, które syte akceptacji pokazuje swoją prawdziwą twarz i  prowadzi na manowce. Można któregoś dnia dojść do wniosku, że w pogoni za sukcesem straciło się to, co w życiu jest wartoscią uniwersalną. Ale można też obudzić się ze świadomością, że całe życie dążyliśmy do czegoś, co nie było nam dane, że pomyliliśmy się w ocenie własnego talentu czy możliwości, albo też to, co mielismy do zaoferowania światu nie było nikomu potrzebne. Ale tak jak w przypadku wszystkich dróg, którymi decydujemy się iść, nie ważne jest do czego ostatecznie nas doprowadzi, bo przecież cel zawsze jest jeden i ten sam - ważna jest sama DROGA, zdarzenia i ludzie, których na niej spotykamy oraz pewność, że kroczymy swoją własną ścieżką. Dlatego bez względu na to, co spotka mnie jutro cieszę się tym, co jest, cieszę się, że ktoś mnie zauważył i docenił moją pracę i przepełnia mnie WIARA - w siebie, w jutro i w to, że KTOŚ TAM NA GÓRZE dba o mnie.

Podziel się
oceń
0
0

Wyróżnienie

poniedziałek, 25 maja 2009 0:12
Dowiedziałam, że na VII Ogólnopolskim Przegladzie Monodramu Współczesnego dostałam wyróżnienie. Bardzo się cieszę, że nasz wysiłek został zauważony. Dziękuję przede wszystkim Remkowi. Również Ani, Agacie, Ewie, Andrzejowi i Tomkowi. I oczywiście mojemu najwierniejszemu widzowi - Krzysiowi. Cieszę się też, że ten właśnie spektakl obejrzała moja córka. Dziękuję wam wszystkim za wsparcie.
Podziel się
oceń
0
0

Aaa, kotki dwa...

sobota, 23 maja 2009 16:45
Już jutro o godz.18.45 w Starej ProchOFFni na ul.Boleść 2  gram monodram Ani Mentlewicz "Kochany Synu" w reż.Remigiusza Grzeli. Spektakl odbędzie się w ramach VII Ogólnopolskiego Przeglądu Monodramów. Staram się nie myśleć o tym, że to konkurs i staję w szranki. Jest takie mądre powiedzenie: "Kiedy łucznik strzela i skupia się na celu, jaki ma osiągnąć, trafia w sam środek tarczy; kiedy myśli o nagrodzie trzęsą mu się ręce i chybia celu." - jakoś tak, w dużym skrócie. W każdym razie zagram najlepiej jak potrafię, bez względu na to kto i w jakim celu mnie ogląda - ocena jest dla innych, nie dla mnie. Ja po prostu z wiekiem coraz lepiej czuję się w swojej skórze, jeżeli to, co robię sprawia mi przyjemność. A ja lubię grać Maję, chociaż wiele mnie ten spektakl kosztuje i długo jeszcze po przedstawieniu dochodzę do siebie.
Pomimo deszczu i zachmurzonego ogrodu czuję się dziś fantastycznie. Może dlatego, że znów mam trochę czasu dla siebie. Zamierzam za chwilę zakopać się w poduszkach na kanapie z Virginią Woolf, której "Dzienniki", "Orlando" i "Między aktami" kuszą mnie nieustannie. A może wciągnie mnie jakaś inna zaległa lektura? W domu rozchodzi się zapach pieczonego ciasta drożdżowego, przy łóżku pyszna kawa a w nogach skulona Kicia. Koty wiedzą co ważne w tym życiu! Pełny brzuszek, ktoś, kto pogłaszcze i duuuużo snu i wolnego czasu - czasem, dla zabawy, można coś upolować, ale najlepiej ustawić się tak, żeby to inni zapolowali dla kotka jakąś pyszną puszeczkę whiskasa. Ach, można się tego od nich uczyć! Chociaż to nie takie łatwe...

Podziel się
oceń
0
0

(A)pollonia

wtorek, 19 maja 2009 14:01
No i nie mogę się pozbyć tego Warlikowskiego! Cały czas myślę o (A)pollonii, czytam recenzje, przeglądam Biblię, widzę przed sobą fragmenty przedstawienia. Remek napisał na swoim blogu, że to jest też rzecz o matkach. To prawda, ale też o kobietach w ogóle. Kobietach - Matkach. Kobietach, które z jednej strony dają życie, z drugiej gotowe są je poświęcić. Od chwili, w której kobieta daje życie, automatycznie stawia siebie na drugim miejscu, musi tak być, to natura każe jej zrobić wszystko, aby strzec potomstwa. Kobieta dając życie - traci swoje własne, osobiste. Dlatego łatwiej jest jej podjąć decyzję o poświęceniu. Mężczyźni w większości przypadków niezdolni są do ofiary, nadmiar testosteronu im to uniemożliwia - chyba że posiądą zdolność rozwoju duchowego i energię Marsa przekształcą w uczucia wyższe.
Na e-teatrze przeczytałam, że Krzysztof Warlikowski w rozmowie z Hanną Krall i Romanem Pawłowskim powiedział:
"To nie są tylko historie świętych kobiet, ale także tych, którzy je zabijają. Zabija Admet, Agamemnon, Orestes, nawet Herkules na rękach krew swoich bliskich. Każda z tych kobiet ma u boku mężczyznę, który zabija."
I dodaje:
" To jest alternatywna historia Adama i Ewy, w której to nie Ewa podaje zatrute jabłko Adamowi, tylko Adama coś pcha do zabijania."


Podziel się
oceń
0
0

Zdjęcia w galeriach.


sobota, 19 sierpnia 2017

Licznik odwiedzin:  74 650  

Kalendarz

« maj »
pn wt śr cz pt sb nd
    010203
04050607080910
11121314151617
18192021222324
25262728293031

Nazywam się Elżbieta Czerwińska. Jestem aktorką

Nazywam się Elżbieta Czerwińska. Jestem aktorką, która po latach nieobecności wraca na scenę. Pracowałam w Teatrze "Wybrzeże" w Gdańsku, Teatrze im.St.Jaracza w Olsztynie a w Warszawie w Teatrze Narodowym, Teatrze Na Woli oraz Studio.
Wróciłam na scenę monodramem Anny Mentlewicz "Kochany Synu" w reż. Remigiusza Grzeli. Emisja jego wersji telewizyjnej odbyła się na żywo 4 lutego 2008 w TVP Kultura w ramach "Czytania dramatu", natomiast premiera warszawska wersji scenicznej odbyła się 13 października 2008 w DKŚ na ul.Smolnej. Za ten spektakl otrzymałam nagrodę za osobowość sceniczną na VII Ogólnopolskim Przeglądzie Monodramu Współczesnego 2009 w Warszawie.
15 listopada 2008 w Teatrze Polonia odbyła się premiera "Boga" Woody Allena w reż.Krystyny Jandy - gram tam kilka postaci (Kobieta z widowni, Pytia i Kobieta z nożem w plecach).
Ten blog jest opisem moich zmagań z trudnym, bo późnym, powrotem na scenę.

O moim bloogu

Zmagania z powrotem na scenę po latach nieobecności. Treści publikowane na tym blogu są mojego autorstwa i stanowią moją własność. Kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie zawartych tutaj zdję...

więcej...

Zmagania z powrotem na scenę po latach nieobecności. Treści publikowane na tym blogu są mojego autorstwa i stanowią moją własność. Kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie zawartych tutaj zdjęć oraz treści bez mojej zgody jest zabronione i stanowi naruszenie praw autorskich - na podstawie Dz.U. 94 nr.43 poz.170 (ustawa o prawie autorskim)

schowaj...

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl