Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 272 508 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Zdjęcia w galeriach.


Delfy

czwartek, 21 lipca 2011 20:30

Patrzę na zdjęcie mojego rozleniwionego kota i myślę sobie, że tak właśnie się czuję – bezwstydnie rozwalona wewnętrznie, nastawiona na wypoczynek, który w tej chwili wydaje się być moją prawdziwą naturą. Zwykle sobie na to nie pozwalam, ale w tym roku ogarnął mnie jakiś szczególny nastrój, być może spowodowany pobytem w pełnej cudowności, rozgrzanej Grecji. Wciąż nie mogę wyjść z tych klimatów, przypomniała mi się nagle moja dziecięca miłość do starożytnej Grecji, wiedziałam o niej prawie wszystko, co tylko umiał pomieścić młody umysł.  „Król Agis”, „Syn Heraklesa” i „Heros w okowach” Haliny Rudnickiej wzbudziły we mnie zamiłowanie do antyku. Teraz czytam „Mitologię Greków i Rzymian” Zygmunta Kubiaka, po raz kolejny wpadam w te wszystkie niesamowite historie, które  budowały psychikę i  wierzenia współczesnego człowieka na długo przed naszym urodzeniem, myślę o wywiadzie -  rozmowie telefonicznej, jaką przeprowadziłam z panem profesorem dla lokalnego radia, którego byłam wtedy redaktorem naczelnym. Do dziś się dziwię, że znalazłam w sobie odwagę. No cóż - jak powiedział Woody Allen, o czym często przypomina mi mój przyjaciel  Remek  Grzela: „nigdy jeszcze brak kompetencji nie powstrzymał mnie przed działaniem”. A teraz wpadłam znów w to bogactwo znaczeń i archetypów, które tworzyły całą naszą europejską kulturę. Chodząc po ruinach świątyni , poświęconej Apollo, zastanawiałam się skąd brała się niezwykła sława i trafność przepowiedni  słynnych Pytii, szukałam szczeliny, z której prawdopodobnie wydobywały się halucynogenne  opary, wyobrażałam sobie poczucie odpowiedzialności za losy całych pokoleń,  bo wróżyły królom i władcom ówczesnego świata  i myślałam o własnych  zdolnościach przewidywania konsekwencji niektórych działań, co niektórzy określają jako umiejętność określenia zdarzeń przyszłych – nic bardziej mylnego! Myślę, że nasza przyszłość nie jest z góry określona i możemy na nią wpłynąć swoimi  wyborami, natomiast to, co nas determinuje, to nasze wewnętrzne ograniczenia, skłonności , namiętności i to one sprawiają, że przyszłość jest tak łatwa do przewidzenia. Usłyszałam kiedyś takie zdanie : „uważaj na swoje nawyki, bo stają się przyzwyczajeniami, uważaj na przyzwyczajenia, bo one tworzą charakter a charakter to twój los.”  Dlaczego przepowiednie były tak niejasne i pełne ukrytych znaczeń? Dla mnie to miejsce było po prostu magiczne. Wystawiałam twarz do słońca, chłonęłam w siebie zaklętą w ruinach energię sprzed wieków, szczęśliwa, że dane mi było odwiedzić to cudowne miejsce. Kłaniałam się widowni greckiego starożytnego teatru, pełnej niewidzialnej publiczności, oklaskującej moje wysiłki w tym życiu…

 


Mój mąż odkrył w sobie greckie korzenie. Pamięta jak ojciec opowiadał mu, że gdy był mały to jego ojciec powiedział kiedyś, że jego dziadek był Grekiem. Bardzo prawdopodobne – kiedy w jednej z licznych w tym kraju tawern Krzysztof pokazał właścicielowi swoje nazwisko w dowodzie osobistym, ten wybuchnął śmiechem, nie mógł uwierzyć, że ktoś może się nazywać  SOFULAK, czyli  jak nazwa jednej z najbardziej tradycyjnych potraw greckich. SOUVLAKI były absolutnie wszędzie, w każdym bistro, barze, restauracji, tawernie. Jakiś  Grek, zaplątany w Polsce, prawdopodobnie zaakceptował w końcu to, że wołano do niego „szaszłyk” czy „szałszak” zamiast kaleczyć sobie język obcobrzmiącym i trudnym do wymówienia nazwiskiem. Tak sobie dywaguję i przypuszczam, bo kto wie jak było, ale greckie korzenie mojego męża są bardzo prawdopodobne.

 


Wróciliśmy zakochani w tym kraju, kulturze, tradycjach, historii. Wielokrotnie piliśmy wodę z magicznego źródełka w Delfach, które ma sprawić, że powtórzy się podróż poślubna (biorąc po uwagę, że nie mieliśmy jej wcale, może po prostu będziemy mieli szansę na to teraz, po 27 latach), dotykaliśmy czym się dało (mój mąż nawet czołem!) pępka świata, żeby tylko spełniła się przepowiednia, że kto to zrobi, wróci do tego miejsca.

 


 


Zasmakowałam w podróżach! Po latach odkryliśmy z mężem wspólną pasję – podróżowanie, coś co nas łączy i zbliża do siebie, kiedy dom już wybudowany a pisklę wyfrunęło z gniazda. Trzeba szukać tego co łączy, nieustannie.


Podziel się
oceń
0
0

Grecja

niedziela, 03 lipca 2011 21:14

Było cudownie, cudownie, cudownie! Pomimo kryzysu w Grecji, a może właśnie dlatego, można było odczuć klimat i charakter tego pełnego różnorodności, wspaniałego kraju. Byliśmy na kontynencie, zwiedziliśmy  niepokorne Ateny z odurzającym historią Akropolem,  nowoczesne Saloniki, niepokojące Delfy, zapierające dech w piersiach Meteory, byliśmy w  pięknej górskiej miejscowości Metsowo, słynącej z wyrobu wspaniałych serów, opłynęliśmy półwysep Athos z pełnymi mistycyzmu niedostępnymi klasztorami, kąpaliśmy się w Morzu Egejskim, zbieraliśmy kamyki na Riwierze Olimpijskiej,  oddaliśmy cześć bohaterskim Spartanom w Termopilach,  zwiedziliśmy  przepiękny Osios Lucas z niepowtarzalnymi , pełnymi  uroku mozaikami, byliśmy w fantastycznych  cerkwiach i bazylikach, inspirujących muzeach,  wytwórni ikon bizantyjskich, krótko mówiąc – wróciłam wzbogacona duchowo, poszerzyłam swoją wiedzę historyczną i  ogólnie bawiłam się świetnie, co pewnie widać na zdjęciach. Ponieważ nic jednak na tym materialnym świecie nie jest idealne i w niejednym miodzie można spotkać łyżkę dziegciu – klimatyzacja i zimne napoje okazały się zabójcze dla mojej krtani i gardła. Wróciliśmy kaszlący, zaflegmieni, wydający dziwne dźwięki, które tylko w przybliżeniu przypominały mowę ludzką. Chociaż jestem przeciwniczką antybiotyków, niestety musiałam zacząć je brać, ponieważ uznałam, ze odzyskanie głosu jednak mi się przyda w obliczu zdjęć, jakie mam jutro we Wrocławiu. Zagram epizod w serialu „Głęboka woda”, o którym już słyszałam tyle dobrego, że jadę tam z przyjemnością, a ponieważ czeka mnie pobudka o godz.04.00  więc…dobranoc.  Podzielę się wrażeniami, których było mnóstwo, już po powrocie z Wrocławia.

 



Podziel się
oceń
0
0

Zdjęcia w galeriach.


wtorek, 21 listopada 2017

Licznik odwiedzin:  75 385  

Kalendarz

« lipiec »
pn wt śr cz pt sb nd
    010203
04050607080910
11121314151617
18192021222324
25262728293031

Nazywam się Elżbieta Czerwińska. Jestem aktorką

Nazywam się Elżbieta Czerwińska. Jestem aktorką, która po latach nieobecności wraca na scenę. Pracowałam w Teatrze "Wybrzeże" w Gdańsku, Teatrze im.St.Jaracza w Olsztynie a w Warszawie w Teatrze Narodowym, Teatrze Na Woli oraz Studio.
Wróciłam na scenę monodramem Anny Mentlewicz "Kochany Synu" w reż. Remigiusza Grzeli. Emisja jego wersji telewizyjnej odbyła się na żywo 4 lutego 2008 w TVP Kultura w ramach "Czytania dramatu", natomiast premiera warszawska wersji scenicznej odbyła się 13 października 2008 w DKŚ na ul.Smolnej. Za ten spektakl otrzymałam nagrodę za osobowość sceniczną na VII Ogólnopolskim Przeglądzie Monodramu Współczesnego 2009 w Warszawie.
15 listopada 2008 w Teatrze Polonia odbyła się premiera "Boga" Woody Allena w reż.Krystyny Jandy - gram tam kilka postaci (Kobieta z widowni, Pytia i Kobieta z nożem w plecach).
Ten blog jest opisem moich zmagań z trudnym, bo późnym, powrotem na scenę.

O moim bloogu

Zmagania z powrotem na scenę po latach nieobecności. Treści publikowane na tym blogu są mojego autorstwa i stanowią moją własność. Kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie zawartych tutaj zdję...

więcej...

Zmagania z powrotem na scenę po latach nieobecności. Treści publikowane na tym blogu są mojego autorstwa i stanowią moją własność. Kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie zawartych tutaj zdjęć oraz treści bez mojej zgody jest zabronione i stanowi naruszenie praw autorskich - na podstawie Dz.U. 94 nr.43 poz.170 (ustawa o prawie autorskim)

schowaj...

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Więcej w serwisach WP

Ale seriale

Pytamy.pl