Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 272 507 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Zdjęcia w galeriach.


Nieborów

niedziela, 31 sierpnia 2008 22:31
Ach, jak wspaniały weekend spędziłam w Nieborowie! Moja przyjaciółka Jagoda jest tam stałym gościem i czasem wyciąga mnie do tego magicznego miejsca. Mieszkamy najczęściej w naszych ulubionych pokojach - Jagoda w "Wieży Gałczyńskiego" ( w którym rezydował i pisał swoje utwory Gałczyński) a ja w "Dużym Herbowym". Oba pokoje są połączone korytarzykiem. Kiedy wchodzę schodami na poddasze, gdzie znajdują się pomieszczenia niedostępne dla zwiedzających, czuję się niezwykle wyróżniona. Nic na to nie poradzę, że sprawiają mi przyjemność  lekko zazdrosne spojrzenia, rzucane zza barierek, przez osoby odwiedzające pałac. Zewsząd spoglądają na mnie z portretów arystokratyczni właściciele tych dóbr. Czuję się mile widziana. Czuję się ich gościem.
Jagoda jest osobą, która namówiła mnie do przeczytania Prousta. Proust nie jest w dzisiejszych czasach ( i chyba nigdy nie  był) popularnym pisarzem. Ilekroć próbuję rozmawiać z kimkolwiek na temat autora "W poszukiwaniu straconego czasu" widzę skrzywioną minę i słyszę cierpkie: "to takie nudne...zacząłem, ale poddałem sie po pierwszym tomie". O ile w ogóle zaczął...Ja też zresztą miałam kiedyś taką opinię na jego temat. Utknęłam gdzieś w połowie drugiego tomu i dalej ani rusz! Jagoda cały czas mnie zachęcała do dalszej lektury. Mówiła: "Proustowi trzeba dać kredyt zaufania, czytaj dalej i niebawem zrozumiesz dlaczego warto". Czytałam więc. Przy trzecim tomie zaczęłam łapać, a potem już nie mogłam się oderwać. Wszystko zaczęło się układać. Kiedy skończyłam siódmy tom zrozumiałam to, co było w pierwszym, więc zaczęłam czytać od początku...Lubię wracać do ulubionych fragmentów. Ten czas wgłąb...Swoją drogą - myślę, że autor  "W poszukiwaniu straconego czasu" był jednym z pierwszych blogerów. Opisywał rzeczywistość, którą widział na zewnątrz i wewnątrz siebie. Taką, która - wydawałoby się - powinna interesować tylko jego. A okazała się uniwersalna...
Na dzisiejszej próbie szczęśliwie wróciłam do siebie! Remek wreszcie był ze mnie zadowolony! Relaks i "praca domowa" przyniosły wymierne efekty - tak w każym razie mówił Remek i gość, którego zaprosił.
Z całego serca dziękuję za wspaniałe wpisy i wsparcie, którego mi udzielacie - drodzy czytelnicy mojego blooga! Bardzo wiele to dla mnie znaczy! Życzę wam szczęścia i wszystkiego najlepszego z okazji Dnia Bloga
@)-->-->--
A wszystkich chętnych zapraszam 7 września o godz.19.00 do Galerii Teatr From Poland, ul.NMP 2 w Częstochowie!
Podziel się
oceń
0
0

Kryzys

czwartek, 28 sierpnia 2008 22:09
Dziś miałam taki spadek formy na próbie, że aż trudno to opisać. Nie mogłam się skupić, zapominałam tekstu, "opisywałam" emocje zamiast je odczuwać - jednym słowem MASAKRA! Szczególnie było mi głupio, bo zaprosiliśmy na próbę Andrzeja Króla, żeby łatwiej mu było potem ustawić swiatła. Mina Remka mnie dobijała. Pocieszam się, że nie jestem maszyną, że mogę mieć gorsze dni, że to jeszcze nie przedstawienie, tylko próba, ale...nie poprawia mi to samopoczucia. Zapomniałam już jak bardzo stresuje w tym zawodzie własna niedoskonałość. No cóż - przegrana potyczka nie przesądza o wyniku bitwy, nie mówiąc już o wojnie. Prawda jest też taka, że nie przygotowałam się do tej próby - nie powtórzyłam tekstu, nie przypomniałam sobie ostatnich ustaleń. Mam co robić w Nieborowie! Na następnej próbie - w niedzielę, musi być lepiej!
Pozdrawiam wszystkich czytelników mojego bloga. Miłego weekendu...

Podziel się
oceń
0
0

Rzeźbimy

środa, 27 sierpnia 2008 23:35
Dzisiejsza próba niezwykle wyczerpująca! Pracowaliśmy właściwie nad małym kawałkiem tekstu. Maja opowiada o tym jak dowiedziała sie o śmierci męża. Tak wiele emocji naraz: i ból, graniczący z szaleństwem i wspomnienie chwil pełnych radości. Przenikanie się 2 rzeczywistości - tej realnej i tej wyobrażonej. Relacja i kreacja. Fragmenty piosenek - pełne cierpienia i poczucia szczęścia. Wszystko naraz. I uwagi Remka: "nie zapominaj o szuraniu nogami i o tym, że jesteś stara!". Budowaliśmy klimat i napięcie słowo po słowie. Ja już ledwo żywa a Remek mówi: "no już prawie, prawie, ale muszą mi chodzić ciary po plecach!" A za chwilę mówimy: "kurcze, jakie to trudne!" Ano trudne.  Wysoka poprzeczka. Ale nie odpuszczamy. Staram się próbować na 100 procent, nie "markować', ale i tak wiem, że jak dojdzie do przedstawienia to przyjdą większe emocje i wtedy właśnie potrzebne będą te ramy, które teraz tworzymy, żeby emocje nie wymknęły się spod kontroli.
Zaczynam wpadać w lekką panikę, ale i tak wierzę, że dam radę!
Podziel się
oceń
0
0

Ładuję akumulatory

wtorek, 26 sierpnia 2008 20:54
Dziś staram się odpoczywać. Jak co roku od kilkunastu lat obiecuję sobie, że tym razem już na pewno wyjadę na wakacje. Gdzie tam! Zawsze w ostatniej chwili okazuje się, że jakaś nie cierpiąca zwłoki sprawa zatrzymuje mnie. Całe szczęście mieszkam prawie na wsi, ale i tak codziennie dojeżdżam do Warszawy. W tym roku swój "urlop" oddałam Maji. Wcale tego nie żałuję, ale z przyjemnością zostałam dziś w domu. Zupełnie sama. Lubię być sama. Ładuję wtedy akumulatory. Jung mówił, ze prawdziwa samotność jest wtedy, kiedy nie masz z kim wymienić myśli. Ja nie czuję się samotna nawet kiedy jestem sama. Nieustannie prowadzę dialog wewnętrzny. Wymieniam ze sobą myśli. Staram się siebie do czegoś przekonać albo po prostu rozważam różne punkty widzenia. Jak Tewie Mleczarz w "Skrzypku na dachu" - no ale z drugiej strony...Na weekend wyjadę z moją przyjaciółką Jagodą do Nieborowa. Uwielbiam te nasze eskapady. Czuję się przez chwilę gościem Radziwiłłów...
Do galerii dodałam zdjęcie "nowej" Maji, wyczarowanej charakteryzacją Ewy Kowalewskiej.


Podziel się
oceń
0
0

Nadzieja

poniedziałek, 25 sierpnia 2008 23:53
Dziś znów bardzo dobra próba. Myślałam, że jesteśmy już blisko końca drogi a to dopiero zakręt, za którym jeszcze rozciąga się rozległa płaszczyzna! Ciągle coś dodajemy, znajdujemy nowe znaczenia, kolejny poziom pogłębienia. Już zapomniałam jak bardzo to lubię! Wiemy już jaka jest Maja - teraz szukamy sposobów, żeby to pokazać w najbardziej wiarygodny i interesujący sposób. Agata powiedziała, że po obejrzeniu próby miała ochotę ucałować nie tyle mnie, co Maję właśnie. To bardzo duży komplement, o to mi właśnie chodzi, żeby na pierwszy plan wysunęła się jej historia. Zawsze tak pojmowałam aktorstwo - lubię być "narzędziem", "przekaźnikiem", przez który przemawia stworzona przeze mnie wspólnie z reżyserem - postać.
Ciągle żałuję, że mam zbyt mało czasu, żeby spenetrować wszystkie ciekawe blogi, ale poodwiedzałam kilka. Jeden z nich natchnął mnie do opowiedzenia tej oto, intymnej szczerze mówiąc, bo własnej historii:
Wiele lat temu okazało się, że moja mama jest tak bardzo chora na serce, że wymaga natychmiastowej operacji. Ale jednocześnie chirurdzy wszystkich liczących się klinik kardiologicznych odmówili jej wykonania twierdząc, że ryzyko operacyjne jest 100-procentowe i mama jej nie przeżyje. Nie chcieli sobie psuć statystyk. Moja mama miała szczęście trafić na doktora Srzednickiego, który prowadził oddział "R" kliniki kardiologicznej na Spartańskiej (mam nadzieję, ze wciąż tam pracuje i nadal ratuje ludziom życie!). Pan doktor postanowił się nie poddać i szukał aż do skutku chirurga, który podejmie ryzyko. Chirurgiem tym okazał się profesor Religa. Po operacji moja mama żyła jeszcze 9 lat! Zawsze mówiła, że jak człowiek chce żyć to i lekarze mu nie zaszkodzą. Przez te 9 lat lekarze często mówili, że jest chodzącym fenomenem, zaprzeczeniem ich wiedzy medycznej, według której nie powinna już żyć.
Pozdrawiam wszystkich, którzy zmagają się z chorobami, słabościami, lękami. Podobno najlepszy sposób, żeby pozbyć się lęku, to zrobić to, czego najbardziej się boimy.
Moja bohaterka - Maja - boi się wolności, bo nie wie co z nią zrobić. Zna tylko świat "ograniczony". Nie wie co jest po tamtej stronie...Uwielbiam scenę w "Skazani na Shawshank", w której Tim Robbins słucha Mozarta! Mówi potem do przyjaciela, granego przez Morgana Freemana: "nie odbiorą nam tego, nie odbiorą nadzieji, w niej jest wolność" (może nie dokładnie tak, ale myślę, że taki jest sens - w każdym razie dla mnie). Nadzieja!

Podziel się
oceń
0
0

Zdjęcia w galeriach.


wtorek, 21 listopada 2017

Licznik odwiedzin:  75 372  

Kalendarz

« sierpień »
pn wt śr cz pt sb nd
    010203
04050607080910
11121314151617
18192021222324
25262728293031

Nazywam się Elżbieta Czerwińska. Jestem aktorką

Nazywam się Elżbieta Czerwińska. Jestem aktorką, która po latach nieobecności wraca na scenę. Pracowałam w Teatrze "Wybrzeże" w Gdańsku, Teatrze im.St.Jaracza w Olsztynie a w Warszawie w Teatrze Narodowym, Teatrze Na Woli oraz Studio.
Wróciłam na scenę monodramem Anny Mentlewicz "Kochany Synu" w reż. Remigiusza Grzeli. Emisja jego wersji telewizyjnej odbyła się na żywo 4 lutego 2008 w TVP Kultura w ramach "Czytania dramatu", natomiast premiera warszawska wersji scenicznej odbyła się 13 października 2008 w DKŚ na ul.Smolnej. Za ten spektakl otrzymałam nagrodę za osobowość sceniczną na VII Ogólnopolskim Przeglądzie Monodramu Współczesnego 2009 w Warszawie.
15 listopada 2008 w Teatrze Polonia odbyła się premiera "Boga" Woody Allena w reż.Krystyny Jandy - gram tam kilka postaci (Kobieta z widowni, Pytia i Kobieta z nożem w plecach).
Ten blog jest opisem moich zmagań z trudnym, bo późnym, powrotem na scenę.

O moim bloogu

Zmagania z powrotem na scenę po latach nieobecności. Treści publikowane na tym blogu są mojego autorstwa i stanowią moją własność. Kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie zawartych tutaj zdję...

więcej...

Zmagania z powrotem na scenę po latach nieobecności. Treści publikowane na tym blogu są mojego autorstwa i stanowią moją własność. Kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie zawartych tutaj zdjęć oraz treści bez mojej zgody jest zabronione i stanowi naruszenie praw autorskich - na podstawie Dz.U. 94 nr.43 poz.170 (ustawa o prawie autorskim)

schowaj...

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Więcej w serwisach WP

Ale seriale

Pytamy.pl