Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 263 485 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Zdjęcia w galeriach.


Rewolucja świadomości

poniedziałek, 28 września 2009 15:16
Wczorajszy wieczór w Teatrze Narodowym...nie, chyba jednak nie napiszę, co myślę. Wiem, ile wysiłku wymaga doprowadzenie do powstania przedstawienia, bardzo to szanuję i staram się pisać dobrze o przedstawieniu albo wcale. Ale z drugiej strony wobec "Marat/Sade'a" w reż.M.Kleczeskiej trudno pozostać obojętnym. I pewnie o to pani reżyser chodziło. Dlatego jednak napiszę parę słów. Profesjonalizm w każdym calu - znakomity zespół aktorski, wykonujący ofiarnie wszystkie pomysły pani reżyser,  świetna , jak zwykle,  Danuta Stenka, bardzo wyrazisty Jan Englert. Aktorzy dali z siebie wszystko. Maja Kleczewska jest niewątpliwie obdarzona ogromną wyobraźnią i potrafi pracować z aktorami. Ale to wszystko dobre, co mogę na temat tego przedstawienia napisać. Bo w ogóle nie rozumiem "po co"? Wyszłam z teatru (przyznam - przed zakończeniem, po 2 i pół godzinie męki) niczym nie poruszona - ani duchowo ani emocjonalnie ani intelektualnie, tylko wkurzona, bo miałam wrażenie straconego czasu. Ludzie wychodzili w trakcie a scena "rewolucyjna" chyba była obliczona na psychiczną wytrzymałość widzów, którzy jeden po drugim opuszczali salę. Jeżeli nie lubi się publiczności, to po co robić dla niej przedstawienia? Ja rozumiem, że celem sztuki jest pobudzenie odbiorcy do jakiejś reakcji, nawet jeśli jest nią złość, ale w tym wypadku ja nie widzę CELU, nie wiem po co i w imię czego. Rozumiem, że rzecz dzieje się w szpitalu psychiatrycznym (chociaż w tym spektaklu to nie jest takie oczywiste) i dotyczy rewolucji, a rewolucja to chaos, ale poza wrażeniem chaosu właśnie i jakiegoś bełkotu intelektualnego, nic z tego nie wyniosłam. Możliwe, że to ja mam problem, czegoś nie zrozumiałam, to bardzo możliwe, ale nie przemawia do mnie ten rodzaj sztuki.
A dziś środowisko organizuje się w obronie wybitnego reżysera Romana Polańskiego. Nikt nie jest idealny i popełnia błędy, ale los doświadczył tego człowieka tak bardzo, że karanie go po 30 latach za coś, co już dawno straciło swoją aktualność, wydaje się jakimś  absurdem. W astrologii takim czynnikiem jest Saturn, który rozlicza każdy błąd po wielu latach i czyni to bezlitośnie, na zasadzie "dura lex, sed lex", bez pytania o przyczyny i nie biorąc pod uwagę okolicznośc łagodzących.  Po 28- 29 latach wraca w to samo miejsce, a my musimy zmierzyć się z konsekwencjami swoich decyzji i czynów, które wtedy popełniliśmy...
No nie, muszę napisać chociaż kilka słów optymistycznych! Na przykład, że tegoroczna piękna i słoneczna, zjawiskowa wręcz, jesień, sprawia, że coraz bardziej lubię tę porę roku. Może dlatego, że moja psychika  dostraja się do mojej cielesności, do akceptacji mijającego czasu i  do odnajdywania w nim własnej wartości. Lubię siebie coraz bardziej, na przekór przemijaniu, swoim pragnieniom i niespełnieniom, przypisanym młodości. Liście opadają w słonecznym tańcu, drzewa ubierają się w swoje najpiękniejsze, kolorowe szaty, zanim zanurzą się w sen zimowy, tak jak dusza, która zanim odejdzie w krainę cieni, ukazuje swoje piękno w szeroko pojętej twórczości, rozjaśnionej blaskiem świadomości...
Podziel się
oceń
0
0

Nareszcie!

sobota, 26 września 2009 22:20
No wreszcie udało mi się zalogować! Od kilku dni miałam z tym jakiś problem. A tyle się dzieje! Moja córka dostała się na swoje wymarzone studia podyplomowe - reżyseria opery i innych form teatru muzycznego. Czuję się tak szczęśliwa, że trudno mi to wyrazić! Karolina w ogóle ma szczęście do takich niespotykanych, niecodziennych i międzywydziałowych studiów. Dopiero skończyła Studia Filologiczno-Kulturoznawcze Europy Zachodniej - zajęcia miała równolegle na trzech filologiach - anglistyce, italianistyce i germanistyce.  Wydział okazał się tak trudny, że zrezygnowano z jego kontynuacji, przekształcając go w łagodniejszą i prostszą formę, opartą na dwóch filologiach. Międzyuczelniane studia podyplomowe w Krakowie, na które właśnie się dostała, powstały w tym roku i łączą wykładowców z PWST i Akademii Muzycznej w Krakowie. Unikalny projekt! Jestem z niej naprawdę dumna! I przekonana, że to jej miejsce i przeznaczenie.
A w Teatrze Polonia dziś premiera "Bagdad Cafe" w reż. Krystyny Jandy. Uroczy musical, który miałam przyjemność obejrzeć wczoraj, na III próbie generalnej z publicznością. Ciepła, wzruszająca opowieść, dużo dobrej muzyki, śpiewu, znakomita choreografia. Wszyscy pięknie grają, śpiewają i tańczą. Szczególnie podobała mi się Ewa Konstancja Bułhak, która w roli Jasmin pokazała klasę, wdzięk i talent - jakby była szczególnie predystynowana do tego typu repertuaru. Aktor musicalowy musi łączyć w sobie wiele umiejętności - tutaj cała obsada jest profesjonalna i wspaniała.
A jutro znowu wybieram się do Teatru Narodowego na Marat/Sade w reż. M. Kleczewskiej z Danutą Stenką w roli głównej. Ogromnie jestem ciekawa tego przedstawienia.

Podziel się
oceń
0
0

Piękny dzień

niedziela, 20 września 2009 18:50
Cóż za wspaniały dzień! Uwielbiam takie ciepłe, słoneczne, wrześniowe dni. Staram się korzystać z każdej chwili na powietrzu, zanim "szarugi i zamiecie"...
Na balkonie drewniany fotel i stolik, na nim laptop. Obok "Czas Aniołów" Iris Murdoch i "Tybetańska księga życia i umierania" Sogjala Rinpocze. Moje myśli krążą gdzieś na granicy światów. Śmierć to jedyne, czego możemy być pewni, wszystkich nas czeka jej doświadczenie. A jednak boimy się nawet o tym mysleć, jakbyśmy mieli żyć wiecznie. Może tak trzeba. Nie wiem. ja wolę się przygotować... We wtorek pogrzeb znanego mi człowieka, który nie wytrzymał presji życia...jaki ciężar na sercu kilkuletniego syna...
Kiedy myślę o "odejściu" ogarnia mnie bezbrzeżny zachwyt nad życiem. Cieszę się wtedy każdą chwilą i takim dniem jak dziś - słonecznym, czystym, pełnym spokojnego piękna...

Podziel się
oceń
0
0

Koszalin z okien samochodu

środa, 16 września 2009 21:16
Wróciłam dzisiaj z Koszalina. Morderczy wyjazd - wczoraj 9 godzin w busie a potem dwa spektakle, nocleg w uroczym hotelu i powrót - kolejne 9 godzin. Większość dróg na trasie w remoncie. Nawet nie wiem jak wygląda Koszalin - z okien naszego wygodnego busika sprawiał wrażenie ślicznego, zadbanego i pełnego zieleni miasta. Chętnie go kiedyś odwiedzę...
Jutro, w piątek i w sobotę "Bóg" w siedzibie, czyli w Teatrze Polonia, w którym trwają przygotowania do pierwszego musicalu na tej scenie. Trzymam kciuki! Widziałam próbę i nie mogą mi wyjść z głowy piosenki. Premiera już za nieco ponad tydzień.
Idę poczytać i chwilę odetchnąć. W samochodzie nie bardzo się dało, chociaż ambitnie wzięłam ze sobą "Kronikę zapowiedzianej śmierci" Marqueza, w oryginale. Zamierzam w ten sposób odświeżyć nieco pamięć i wrócić do języka, którym posługiwałam się niemal równie biegle jak własnym.

Podziel się
oceń
0
0

Lama pięciu mądrości

niedziela, 13 września 2009 21:04
Druga część "Mistyków i cudotwórców Tybetu" Aleksandry David-Neel, czyli "Lama pięciu mądrości", to książka napisana wspólnie z Lamą Yongdenem,  jej przybranym synem. Nie mogłam się oderwać. Opowiedziana historia jest tylko pretekstem do przybliżenia nam mentalności, wierzeń i religii, panujacych w Tybecie. Jako pierwsza kobieta i europejka, przekroczyła w przebraniu żebraczki granice Lhasy, niedostępnej w tamtych czasch stolicy Tybetu. Poznała sanskryt i język tybetański, podczas pierwszej podróży w Himalaje spędziła w tych rejonach 15 lat a upór i odwaga sprawiły, ze dotarła do najbardziej strzeżonych i niedostępnych klasztorów, poznała wielu mnichów, nauczycieli i przewodników duchowych buddyzmu tybetańskiego. Wszystkie doświadczenia, opisy cudów i rytuałów, których była świadkiem opisała w wielu książkach. Żyła 101 lat! Niesamowita kobieta.
Już od jutra przez cały tydzień czeka mnie mnóstwo zadań. W poniedziałek praca społeczna w ZASP, we wtorek jadę do Koszalina, gdzie w Bałtyckim Teatrze Dramatycznym zagramy dwa razy "Boga" Woody Allena w reż. Krystyny Jandy. Wracamy w środę a w czwartek, piatek i sobotę, czyli 17, 18 i 19 o godz.20.00  zagramy "Boga" w Teatrze Polonia. Pracowity tydzień, bardzo się cieszę!

Podziel się
oceń
0
0

Zdjęcia w galeriach.


sobota, 19 sierpnia 2017

Licznik odwiedzin:  74 681  

Kalendarz

« wrzesień »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
282930    

Nazywam się Elżbieta Czerwińska. Jestem aktorką

Nazywam się Elżbieta Czerwińska. Jestem aktorką, która po latach nieobecności wraca na scenę. Pracowałam w Teatrze "Wybrzeże" w Gdańsku, Teatrze im.St.Jaracza w Olsztynie a w Warszawie w Teatrze Narodowym, Teatrze Na Woli oraz Studio.
Wróciłam na scenę monodramem Anny Mentlewicz "Kochany Synu" w reż. Remigiusza Grzeli. Emisja jego wersji telewizyjnej odbyła się na żywo 4 lutego 2008 w TVP Kultura w ramach "Czytania dramatu", natomiast premiera warszawska wersji scenicznej odbyła się 13 października 2008 w DKŚ na ul.Smolnej. Za ten spektakl otrzymałam nagrodę za osobowość sceniczną na VII Ogólnopolskim Przeglądzie Monodramu Współczesnego 2009 w Warszawie.
15 listopada 2008 w Teatrze Polonia odbyła się premiera "Boga" Woody Allena w reż.Krystyny Jandy - gram tam kilka postaci (Kobieta z widowni, Pytia i Kobieta z nożem w plecach).
Ten blog jest opisem moich zmagań z trudnym, bo późnym, powrotem na scenę.

O moim bloogu

Zmagania z powrotem na scenę po latach nieobecności. Treści publikowane na tym blogu są mojego autorstwa i stanowią moją własność. Kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie zawartych tutaj zdję...

więcej...

Zmagania z powrotem na scenę po latach nieobecności. Treści publikowane na tym blogu są mojego autorstwa i stanowią moją własność. Kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie zawartych tutaj zdjęć oraz treści bez mojej zgody jest zabronione i stanowi naruszenie praw autorskich - na podstawie Dz.U. 94 nr.43 poz.170 (ustawa o prawie autorskim)

schowaj...

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl